Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryszard Kapuściński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryszard Kapuściński. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 31 stycznia 2012
"Autoportret reportera" Ryszard Kapuściński
Dziwnym trafem nie przeczytałam dotąd żadnej książki Kapuścińskiego, jedynie drukowane w GW "Lapidaria". Od dawna planowałam zapoznanie się z prozą tego wybitnego reportera, a pierwszą książką, która wpadła mi w ręce jest Autoportret reportera właśnie. Podejrzewam, że nie jest to najlepsza lektura na początek, ale dała mi dobry pogląd na postać Kapuścińskiego jako reportera i zachęciła do przyspieszenia moich planów zapoznania się z jego twórczością. Ponadto wiele z jego wypowiedzi zawartych w Autoportrecie wydaje się być wątpliwymi po ukazaniu się biografii Domosławskiego (której także nie czytałam) - warto je skonfrontować. Niemniej zaskoczyło mnie jak bliskie okazały się być moje poglądy wypowiedziom Kapuścińskiego. Potrafi on celnie ująć w słowa to, co kołacze się od dawna w mojej głowie i nie potrafi się zwerbalizować.
Dalszy ciąg tutaj.
sobota, 8 października 2011
Podróże z Herodotem
Ryszard Kapuściński
Wydawnictwo Znak, Kraków 2004
Podróże z Herodotem nie są właściwie reportażami, a przynajmniej nie typowymi, bo oprócz przekraczania granic między krajami i społeczeństwami Kapuściński przekracza w niej granice czasu. Obszerne fragmenty, całe rozdziały nie tylko nawiązują, ale wręcz stanowią streszczenie lub cytaty z dzieła Herodota.
Dzieje Herodota towarzyszyły Ryszardowi Kapuścińskiemu od samego początku, od pierwszej podróży, w którą „Sztandar Młodych” wysłał go, wówczas początkującego dziennikarza, aż do Indii. Później zabierał książkę ze sobą niemal wszędzie, gdzie wyruszał. Żyjący w V wieku p.n.e. Herodot stał się jego mentorem, wzorcem. I w jednej ze swoich ostatnich książek, w Podróżach z Herodotem Kapuściński pokazał, jak dojrzewał jako reporter, jak kształtował się jego warsztat. Na początku miał jedno marzenie – przekroczyć granicę, nieważne którą. Podróżując w towarzystwie Herodota odkrywa stopniowo (a czytelnik wraz z nim), że do przekroczenia są nie tylko granice terytoriów i że prowincjonalizmem jest nie tylko zamykanie się w granicach przestrzennych, ale również w swoich zwyczajach, mentalności, czasie.
Odkrywa też inną rzecz: subiektywizm postrzegania świata. I uprzedza nas uczciwie, abyśmy nie brali bezkrytycznie tego, co nam opisuje. Reporter czerpie swoją wiedzę o świecie nie tylko z własnych obserwacji, bo wtedy byłaby to wiedza uboga, niepełna.
Więcej na moim blogu. Zapraszam.
niedziela, 15 maja 2011
Heban
Ryszard Kapuściński
Czytelnik, Warszawa 1998
Heban to owoc wielokrotnych podróży i pobytów autora w Afryce, od 1958 roku aż po lata dziewięćdziesiąte. Praca w Afryce od początku była marzeniem Kapuścińskiego, poznał ten kontynent jak pewnie niewielu Białych, przejechał go ze wschodu na zachód i z powrotem. A że jego zainteresowania Afryką wykraczały daleko poza zawodowe obowiązki korespondenta, nie ograniczał się do śledzenia wydarzeń z jakiegoś dobrego hotelu w jednej z nadmorskich stolic. Pchał się wszędzie tam, gdzie coś się dzieje, w wir zamachów stanu (Zanzibar) i w pobliże wojen domowych (Stygnące piekło). Ale i tam, gdzie nie dzieje się nic, gdzie toczy się zwykłe, codzienne życie Afrykanów, na prowincję, do wiosek (Będzie święto, Dzień we wsi Abdallah Wallo) i obozów dla uchodźców (Ci ludzie, gdzie są?), do których nie prowadzą żadne cywilizowane drogi.
Reportaże zebrane w Hebanie są zapisem nie tylko tego, co autor widział i czego sam doświadczył. Kapuściński pisze w nich też o historii i polityce. Dzieli się z czytelnikiem swoimi przemyśleniami na temat przyczyn tego, jak wygląda afrykańska współczesność i powodów, dla których Afrykańczycy są, jacy są. Byłoby bardzo na wyrost powiedzieć, że można dzięki niemu poznać Afrykę, z jej różnorodnością ludzi, zwyczajów, wierzeń. Natomiast stwierdzenie, że bardzo ją czytelnikowi przybliża i pomaga zrozumieć, wydaje mi się jak najbardziej uprawnione. Po lekturze Hebanu czytelnik, który dotąd opierał się tylko na pokutujących u nas mitach, inaczej patrzy na ten kontynent, a przede wszystkim na jego rdzennych mieszkańców.
Dzięki pasji Kapuścińskiego i jego dążeniu do zobaczenia prawdziwego oblicza Afryki, dzięki świetnemu zmysłowi obserwacji i umiejętności przelania tego na papier możemy przenieść się w miejsca, do których sami pewnie nigdy byśmy nie dotarli. I choć coraz więcej z nas spełnia swoje marzenia o podróżach dalekich i bliskich, to jednak każdy ma jakąś granicę, poza którą się nie ruszy z braku czasu, pieniędzy, zdrowia albo ze strachu.. Ale za sprawą takich ludzi jak Ryszard Kapuściński, możemy sobie poczytać o miejscach dla nas niedostępnych. To oni się za nas pocą, oni umierają z pragnienia, to ich gryzie robactwo i to oni ryzykują złapanie tropikalnej choroby. I za to właśnie ich uwielbiamy i podziwiamy.
Więcej na moim blogu. Zapraszam.
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
"Cesarz" Ryszard Kapuściński
Książka, która powszechnie została uznana za pamflet totalitaryzmu, choć zadania krytyków są tu podzielone.
Pamflet - utwór publicystyczny lub literacki, nierzadko anonimowy, zmierzający do zdemaskowania, ośmieszenia i poniżenia osoby, środowiska społecznego, instytucji. Posługuje się ekspresywną retoryką, przejaskrawieniami w sformułowaniach, elementami satyrycznymi. To gatunek literacki, który wywodzi się z rzymskich epigramatów o treści satyrycznej, ale pojęcie objęło zasięgiem różnorodne formy literackie. Swój rozkwit pamflet przeżywa w dobie oświecenia. Tematyka pamfletu dotyczy najczęściej spraw politycznych, obyczajowych i religijnych, przy czym nie dość ostro rysują się granice między wyodrębnionymi grupami (źródło Wikipedia)
Hajle Sellasje, czyli "Cesarz Haile Selassie I, Zwycięski Lew Plemienia Judy, Wybraniec Boży, Król Królów Etiopii". To właśnie jego opisuje Kapuściński. Z ust jego dawnej świty dworskiej dowiadujemy się jaki był naprawdę.
Władca Etiopii posiadał ściśle określony plan dnia, którego starannie przestrzegał od 44 lat. Dzień zaczynał od spacerku przez swój ogród oraz wysłuchania donosów, ponieważ sen cesarza jest dobrą porą dla spiskowców i zamachów stanu. W ten oto sposób Hajle Sellasje wysłuchiwał raportu ministra wywiadu. Potem każda godzina była przeznaczona dla kogoś innego: godzina nominacji, ministrów, sądu. Wszystko było dokładnie zaplanowane. Kapuściński opisując władcę Etiopii, skupia się na tym, co zawsze interesuje ludzi najbardziej, a więc pisze o jego kaprysach, manierach, bogactwach.
Jednak czytając kolejną już książkę o Afryce, ta jeszcze bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu, że Europę i Afrykę dzieli przepaść. Przepaść, która jest nie do pokonania i uwidacznia się na każdej płaszczyźnie: cywilizacyjnej, mentalnej, ekonomicznej, edukacyjnej, społecznej, obyczajowej i tak dalej, i tak dalej. Dowody? Proszę bardzo. Europa(my) mamy Mozarta, Beethovena, Chopina, Afryka - stukanie w tam-tamy na bębenkach; Europa ma Bruegla, Van Gogha, Picassa, Afryka - malunki na ścianach w jaskiniach; Europa ma Platona, Szekspira, Dostojewskiego, Afryka - nie wiem w sumie kogo; w Europie dominuje chrześcijaństwo, przykazania, w Afryce - mieszanka wszystkich wyznań po trochu, a jakieś tam przykazania, wyrzeczenia, niech ktoś spróbuje przekonać członka plemienia Tutsi, że jest bratem kogoś z Hutu i że trzeba go miłować oraz wybaczać, nie 7 a 77 razy. Dlatego przepaść, taka bez widocznego dna i bez szansy na pomost łączący Europę z Afryką.
Z takiej przepaści zdawał sobie trochę Hajle Sellasje, dlatego próbował wprowadzać reformy, chciał iść z duchem czasu. Na przykład zabronił kontynuowania zwyczaju polegającego na tym, że człowiek podejrzany o morderstwo musiał być publicznie zgładzony przez porąbanie, a egzekucji dokonywał najbliższy członek rodziny. W to miejsce wprowadził katów państwowych i wyznaczył specjalne punkty, gdzie dokonywano straceń bronią palną. Nowatorstwo i reforma jak cholera! Dla Afrykańczyków tak, ale z europejskiego punktu widzenia...
Ale wracając do Kapuścińskiego. Przedstawia on w książce władzę totalitarną w sposób ironiczny i groteskowy. Stara się przekazać, że totalitaryzm i despotyzm to system chory i niewydolny. Jego wewnętrzne sprzeczności prędzej czy później doprowadzą do jego śmierci. Szczególnie dobrze widać to w ostatnich scenach „Cesarza”, w których żołnierze wręcz symbolicznie zamykają na klucz drzwi do pałacu byłego cesarza. Cesarz staje się ofiarą systemu, który sam stworzył. Dochodzi więc do tak zwanej autokompromitacji władcy i jego idei.
"Cesarz" to nie tylko reportaż, to pełnowymiarowa powieść, tudzież wspaniały i nietypowy gatunek literacki. W książce wyczuwa się satyrę, ironię, groteskę. Wszystko to świadczy o niewątpliwym talencie reporterskim autora.
recenzja też u mnie Zapraszam
poniedziałek, 14 marca 2011
Ryszard Kapuściński "Cesarz"
Któż z Was nie czytał Kapuścińskiego? Chyba nie znajdę czytelnika, który nie spotkał się nigdy z twórczością jednego z najwybitniejszych autorów literatury faktu. Od dziś ja także dołączam do grona szczęśliwców, którym się to udało. I z całkowitym przekonaniem stwierdzam - było ciężko, ale WARTO BYŁO!
Moje wrażenia po przeczytanej lekturze możecie odnaleźć TUTAJ.
pozdrawiam!
Paideia
czwartek, 10 lutego 2011
Ciąg dalszy nastąpił. Busz po polsku 30 lat później
"20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła" pod. red. M. Szczygła
Zaznaczyć należy na początku – nie o Kapuścińskim będzie tu mowa. Lecz o tym, co lub trafniej, kto po nim pozostał. Takie nazwiska jak chociażby Szczygieł, Hugo-Bader, Ostałowska, Tochman, Smoleński, Szabłowski tworzą współczesną konstelacje wybitnych polskich reporterów i udowadniają, że lekcje zadane im przez autora „Cesarza”, ale również Kąkolewskiego i Krall[1] zostały należycie odrobione. Na tyle dobrze, że książka "20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła", to zbiór prawdziwych pereł gatunku. Stanowiący jednocześnie doskonały obraz tego co przez 20 lat istnienia III Rzeczypospolitej (lub jak niektórzy by chcieli IV RP) kształtowało sumienia i wyobraźnie obywateli kraju nad Wisłą.
Całość recenzji: TUTAJ
[1] „Polska szkoła reportażu – jak mawiają reporterzy - to trzy razy K: Kapuściński, Kąkolewski, Krall. Dlaczego kobieta jest ostatnia na tej liście? Bo tak lepiej brzmi rytm zdania – powie każdy reporter”. 20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła, pod. red. M. Szczygła, Wołowiec 2009, s. 43.
niedziela, 16 stycznia 2011
Ryszard Kapuściński - Busz po polsku
Książkę nieraz miałam w ręku i odkładałam na półkę. Jakoś nie pociągał mnie ten "Busz..." Książka ta kojarzyła mi się ze starymi wydaniami reportarzy, których nikt nie czytał, propagandą sukcesu, siermiężnością życia w Polsce Ludowej. Książkę wpisałam jednak na listę lektur. Dlaczego? Bo skoro ukazuje się siódme wydanie ( rok 2008 ), to coś w tej książce być musi.
Ciąg dalszy
Ciąg dalszy
Subskrybuj:
Posty (Atom)






