Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klaus Brinkbäumer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klaus Brinkbäumer. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 września 2011

Afrykańska odyseja

Klaus Brinkbäumer
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2009

Co roku tysiące Afrykanów wyruszają w morderczą podróż, by przedostać się do raju – do Europy. Uciekają przed wojnami, prześladowaniami, a zazwyczaj przed nędzą we własnych krajach. Książka Klausa Brinkbäumera im właśnie jest poświęcona: Afrykanom imigrującym z powodu biedy i braku perspektyw, podejmującym tak niebezpieczne wyzwanie, bo w we własnej ojczyźnie nie mają z czego utrzymać rodzin, bo nie ma dla nich żadnej pracy, jest za to ogromna przestępczość i korupcja, a średnia życia wynosi tam niewiele ponad czterdzieści lat. Brinkbäumer wymyślił sobie, że ruszy ich szlakiem. Wraz z białym fotografem Markusem Matzelem i Ghańczykiem Johnem Ekow Ampanem postanowił przebyć trasę, jaką czternaście lat temu podróżował John. Chciał zobaczyć, jak wygląda taka wędrówka, spotkać się z ludźmi, którzy podjęli trudy tej podróży, wysłuchać ich historii i doświadczyć przynajmniej części tego, co oni.

Nie wszystkie te zamierzenia udało mu się zrealizować, niewiele w książce historii przygodnych towarzyszy podróży. Afrykańska odyseja oparta jest przede wszystkim na opowieściach Johna i jego znajomych oraz kilkorga innych osób spotkanych w Europie. Ale nawet te historie, które zamieścił, są niepełne, sam autor to przyznaje, Afrykanie nie wszystko chcą mówić, a czasami po prostu zmyślają, zatem losy poszczególnych bohaterów reportaży nie zawsze odpowiadają prawdzie. Jednak książka ma istotne walory z innych powodów. Autor dzieli się w niej z czytelnikiem swoimi przemyśleniami na temat przyczyn obecnej sytuacji na tym kontynencie i na temat polityki, jaką świat zachodni prowadzi wobec Afryki. Jego opinie i argumenty dają do myślenia, choć nie we wszystkim się z nim zgadzam. 
 
Naprawdę Afrykańska odyseja może namieszać w głowie i wywrócić dotychczasowe poglądy, a przynajmniej zmusić do zastanowienia nad naszymi relacjami z uboższymi regionami planety. I pomimo, że książka ma pewne braki, to warto wygospodarować sobie na nią trochę czytelniczego czasu, szczególnie że zjawisko nielegalnej emigracji z Afryki wciąż przybiera na sile i dobrze jest mieć o nim jakie takie wyobrażenie.

Więcejna moim blogu. Zapraszam.

niedziela, 6 lutego 2011

"Afrykańska odyseja" Klaus Brinkbäumer

Afryka - kontynent sprzeczności 

Afryka otrzymuje na głowę mieszkańca więcej pomocy niż wszystkie kontynenty razem wzięte i jednocześnie tu znajduje się najwięcej "najuboższych krajów świata" - paradoks pomocowy.
Afryka dysponuje najszlachetniejszymi bogactwami naturalnymi  i mimo to jest zadłużona - paradoks bogactw naturalnych. 
W Afryce są kraje rolnicze o wielkim potencjale, ale ich rolnictwo jest tak zacofane, że muszą importować produkty żywnościowe - paradoks rolniczy.
 
O takiej właśnie Afryce pisze Klaus Brinkbäumer i wyrusza w podróż z byłym uchodźcą z Ghany – Johnem Ampanem, który po czternastu latach spędzonych w Europie postanowił powrócić do domu.

Podróż, taka jaką odbył John Ampan i jaką odbywały miliony innych, to narażenie się na niekończące się ryzyko. Na śmierć z ręki policjanta, na śmierć za Saharze, na trąd, na deportację u kresu podróży, na wywiezienie ciężarówką na Saharę i porzucenie bez mapy, wody i jedzenia. Na to, że nawet prawdziwe dokumenty nie muszą pomóc na przejściu granicznym, jeśli ich posiadacz ma czarny kolor skóry. Wreszcie na to, że nawet w afrykańskim porcie zdarzyć się może tak, że jedynymi przyjmowanymi walutami są euro i dolar. W swojej książce autor nie pisze tylko o Johnie, porusza w swym reportażu szereg problemów międzykontynentalnych, które wciąż oddalają Afrykę od Europy. Mówi o przyczynach, skutkach, dokonuje analizy. Poza tym reportaż wolny jest od dydaktyzmu, w prostych i wyrazistych słowach opisuje rzeczy trudne do wyobrażenia. Oddaje złożony i wielobarwny obraz Afryki. I tak jak twierdzą wydawcy: "W tej książce Europejczyk przegląda się w lustrze.."
 
Fragment swojej książki Brinkbäumer poświęcił Ryszardowi Kapuścińskiemu. Autor Afrykańskiej odysei gościł u Kapuścińskiego przez kilka dni, prowadząc dyskusje o Afryce, Herodocie, Bronisławie Malinowskim i krajach Trzeciego Świata. Niemiecki dziennikarz mówi o Kapuścińskim: ekspert, mistrz politycznego reportażu podróżniczego. Chociażby dla tych kilku ważnych opinii warto po nią sięgnąć.

Ta książka to  reportaż drogi, lecz nikt nie chciałby w taką drogę wyruszyć. Albo reportaż o marzeniach, które sprowadzają się do snów o zaspokojeniu najprostszych potrzeb. O nadziei i szansie, która często jest złudzeniem. O życiu poza prawem i życiu bezprawnym naznaczonym stygmatem czarnej skóry. O anonimowej śmierci w wodach Morza Śródziemnego lub pośród piasków Sahary. Słowem - reportaż o ludzkim nieszczęściu doskonałym, czyli o afrykańskich uchodźcach zmierzających do europejskiego raju.

Po lekturze "Afrykańskiej odysei" wszystkie moje problemy i  marzenia wydały mi się egoistyczne. Nowa torebka, pieniądze na następne książki, jak zorganizować sobie ferie, co ugotować jutro na obiad - to zaprząta moje myśli. W takim momencie dziękuję Bogu, że mieszkam w Europie, że urodziłam się w Polsce i że mam takie problemy. I nie muszę się martwić o to, jak zdobyć półtora tysiąca dolarów na miejsce w pontonie, na miejsce w środku pontonu, bo ze środka rzadziej się wypada do wody, płynąc do raju..

recenzja też  U MNIE zapraszam