Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowiarnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowiarnia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 listopada 2012

Osobiste spojrzenie na Indie

O Indiach powiedziano i napisano już wiele. Kraj skrajności – nędzy i wielkiego bogactwa. Inspiruje i przyciąga wiele osób. Część wraca rozczarowana biedą i poziomem życia, inni oczarowani chcą wracać tam wiele razy. Do tych ostatnich należy Jarosław Kret, nasz znany pogodynek. Jego Indie to mieszanka największych zabytków, z codziennością hindusów, krótkim rysem pokazującym wybrane części historii i filozofii. Wszystkie fragmenty jego układanki składają się na wizerunek – i to definiowany niemal książkowo – Indii, jako państwa niezwykle skomplikowanego, ale przez to bogatego, i nie chodzi mi o bogactwo materialne, ale kulturę, społeczność, religię i psychologię. Wszystko tu jest, i w tym pozytywnym i tym negatywnym sensie. A między tymi elementami jest Jarosław Kret i snuje swoją opowieść. 
 
Po pełniejszy opis zapraszam na mój blog.

środa, 7 marca 2012

W krainie Gotta

Mam wrażenie, że zaczynam pisać tę recenzję tysięczny raz. Zaczynam i porzucam po kilku zdaniach, bo wychodzi płaska i bezpłciowa, a książka jest genialna. Przyznam szczerze, do autora byłam trochę uprzedzona przez jego działalność telewizyjną. Nie to, żeby coś złego zrobił, ale jego medialny sposób bycia, jest dla mnie drażniący. W książce nie ma intonacji, akcentów i gestów, jest za to bystre oko, za którym idzie piękny język i świetna realizacja formy jaką jest reportaż. Jest tu mądrość, są ludzie, jest dramatyzm, smutek, ale i humor. „Gottland” Mariusza Szczygła jest – jak do tej pory – moim odkryciem roku i serdecznie polecam go każdemu. 
Czytaj więcej na moim blogu»

czwartek, 8 grudnia 2011

Gdzieś blisko nas

Tym razem, dzięki wytrwałości Joanny, przeczytałam „Schodów się nie pali” – debiutancką książkę Wojciecha Tochmana. 11 reportaży, które najpierw zostały opublikowane w Wysokich Obcasach, później zostały zebrane w książkę, by jako całość znaleźć się w finale Nagrody Literackiej NIKE 2001.

Przyznaję, że dla mnie Tochman, którego wcześniej nie znałam, jest literackim odkryciem roku. Jego reportaże są poruszające, pokazują rzeczywistość z zupełnie nowej strony, są wrażliwe na człowieka, wnikliwe i dociekliwe.  
 
Więcej moich wrażeń po lekturze "Schodów się nie pali" na moim blogu. Zapraszam.

wtorek, 6 września 2011

"Jakbyś kamień jadła" - Wojciech Tochman

Ile treści można zmieścić na 107 stronach? O ilu morderstwach i zabójstwach napisać? Jak wielkie dramaty tam opowiedzieć? „Jakbyś kamień jadła” Wojciecha Tochmana to reportaż z Bośni i Hercegowiny, napisany już po wojnie, kiedy odkrywano kolejne masowe groby, w których serbscy sąsiedzi zakopywali swoich znajomych muzułmanów. To książka napisana w czasie, kiedy zaginionych było jeszcze dziesięć tysięcy osób, a obie strony konfliktu były w stanie szoku. To też czas, kiedy opowieści o okrucieństwie walczących jeszcze nie docierała do świadomości wszystkich uczestników wydarzeń.


sobota, 27 sierpnia 2011

Amazonia z Pawlikowską

Czytając Beaty Pawlikowskiej „Blondynkę w dżungli” zazdrościłam jej podróży – przygody, temperatury, przyrody i lata. „Motyle były wielkie jak talerze...” i latały w tej książce od pierwszego zdania. Niestety, u nas nawet latem było zimno i lało. Kiedy jednak nagle w drugiej połowie sierpnia lato niespodziewanie wybuchło od razu przypomniałam sobie jej książkę i fakt, że jej jeszcze nie zrecenzowałam.

Książki Beaty Pawlikowskiej coraz częściej stają się do mnie możliwością szybkiego wypadu w miejsca, do których pewnie nigdy nie uda mi się zajrzeć, co nie znaczy, że bym nie chciała. Tym razem zabrała mnie do Puszczy Amazońskiej.

Czytaj więcej na moim blogu»

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Z Pawlikowską na Sri Lance

Wprawdzie Wielkanoc obfitowała w wypady, ale raczej rodzinne odwiedziny. Zatęskniłam i za dalszymi podróżami, dlatego sięgnęłam po „Blondynkę na Sri Lance” Beaty Pawlikowskiej. Książeczkę wprawdzie niedużą, ale skutecznie dodającej egzotyki do codziennych spraw i rzeczy.

Tak jak przy poprzedniej książce Pawlikowskiej „Blondynka w Peru”, i tym razem nie było mowy o gruntownej charakterystyce opisywanego miejsca, chodziło raczej o przedstawienie kilku ciekawostek i przemyśleń, przywołanie atmosfery wyprawy i klimatu tego miejsca.



Do zapoznania się z dalszym ciągiem recenzji zapraszam na mój blog.

niedziela, 13 marca 2011

Krótki wypad do Peru


W ramach wyzwania Reproterskim Okiem, a także dzięki znajomym paniom - dla których przynoszę książki z biblioteki, a które z powieści obyczajowych postanowiły przerzucić się na lektury podróżnicze - moja biblioteczka wzbogaciła się o kilka tomików reporterskich. Wśród nowości znalazła się „Blondynka w Peru” Beaty Pawlikowskiej. Książeczka jest niewielkich rozmiarów i zawiera zapiski z podróży dziennikarki i podróżniczki do kraju Inków.

Zapewne z uwagi na rozmiar w książce nie ma zbyt wiele faktów dotyczących współczesnego Peru. Niewiele można także dowiedzieć się o tym, jak żyją współcześni mieszkańcy tego andyjskiego kraju. Jest za to wiele ciekawostek, całkiem zgrabnie opisanych, które z Peru się łączą. 
 
Więcej o książce na moim blogu.

wtorek, 8 marca 2011

Walizka - naprawdę duży bagaż

Nie jest łatwo pisać o cierpieniu i śmierci, tak żeby nie spłycić tematu ani nie popaść w patetyzm. Śmierć przedstawiona przez kulturę popularną najczęściej jest schematyczna. W wielu filmach i grach trupy ścielą się gęsto, ale właściwie nic za tym nie idzie. Nie ma przeżyć ludzkich w realnym, prawdziwym wymiarze. Jest to o tyle dziwne, że nie są to sprawy, które dotykają tylko wybranych. Jednak - to prawda - temat jest trudny, delikatny i drażliwy. Większość ludzi przed nim ucieka, jakby w obawie, że przez samo obcowanie może część tego ciężaru przejąć na siebie.

Tym razem reporterskim okiem patrzymy nie na obce strony czy kultury, ale na ludzi żyjących obok nas. Z tematem cierpienia zmierzył się Szymon Hołownia. Rozmawiał zarówno z osobami, które otarły się o śmierć, cierpiały same lub towarzyszyły w cierpieniu swoim bliskim, jak i z lekarzami, którzy ratują, towarzyszą, pomagają. Rozmowy z lat 2005-2008 zawarł w tomie „Ludzie na walizkach”. Do książki wybrano wywiady z osobami, których bagaż doświadczeń jest naprawdę duży (nie mała torebka, ale wielkie – tytułowe – walizy). Nic dziwnego, że naznaczyły one całe życie bohaterów.

Zapraszam do przeczytania recenzji na mój blog.

piątek, 25 lutego 2011

Wszystkie drogi prowadzą do Addis

Zima znowu dała mi się we znaki. Śnieg i dotkliwy chłód sprawiają, że marznę nawet w fotelu czytając książkę. Jedyna możliwość, by nie czuć zimna, to wskoczyć pod kołdrę. Aż chciałoby się to wszystko przespać, obudzić na wiosnę, kiedy można normalnie działać. Niestety, nie mam organizmu misia, więc kurcząc się z zimna czytam o ciepłych krajach.

Dzięki przyjaciołom mam biblioteczkę zaopatrzoną w literaturę turystyczno-reportażową. Zaczęłam od „Etiopia. Ale Czat!” Martyny Wojciechowskiej, książki przepięknie wydanej.

Na recenzję tej książki zapraszam na mój blog.

środa, 12 stycznia 2011

Reporterskim okiem

Do wyzwania "Reporterskim okiem" zgłosiłam, bo zauważyłam, że mam w literaturze reportażowej mam znaczne braki. Czytałam – jak każdy – Kapuścińskiego, ale było to tak dawno, że aż nie prawda.
Z zapartym tchem odkrywałam zniszczoną Hiroszimę z Johnem Hersey'em, ale od tego czasu za wiele nie przeczytałam. Dlatego oto jestem :) Chcę powtórzyć Kapuścińskiego i Hersey'a. W domu mam ze zbiorów podróżniczki Dorotki:

„Kobietę na krańcu świata” oraz „Etiopia. Ale Czat!” Martyny Wojciechowskiej,
„Trzy filiżanki Etiopii” Wojciecha Bobilewicza
oraz „Prowadził nas los” podpisaną przez Kingę & Chopina (może nie zawodowych reporterów, ale reportaż ze swojej podróży napisali).

Zajrzę jeszcze, czym dysponuje zaprzyjaźniona biblioteka. Mam chrapkę na Cejrowskiego i Pawlikowską, ale zobaczymy, co uda się upolować.