wtorek, 13 września 2011

Wojna nie ma w sobie nic z kobiety - Swietłana Aleksijewicz


Swietłana Aleksijewicz - Wojna nie ma w sobie nic z kobiety
Wydawnictwo Czarne
Rok wydania 2010
ISBN 978-83-7536-225-1
Ilość stron 350 
Z okładki spogląda na czytelnika radosna dziewczyna, czerwonoarmiejec. Na myśl przywodzi Marusię z ogólnie znanego serialu polskiego o wojnie i  piękną Marusię ( wszystkie Rosjanki to dla nas Marusie ) z komedii "Gdzie jest generał".. Ale książka nie jest radosna, to książka o wojnie widzianej oczami kobiet-żołnierzy. Kobiety z tej książki były młode i piękne, ale nie tak schludne i eleganckie, jak wspomniane przeze mnie bohaterki. Nie były przede wszystkim kobietami, ale żołnierzami, czerwonoarmiejcami. Nosiły męskie za duże mundury, ciężkie buciory, męską bieliznę. Co nimi kierowało, że szły do armii? Wszystkie prawie mówiły: była wojna, byłam komsomołką, musiałam walczyć i szły " za rodzinu, za Stalinu - na boj, na boj, na boj". 


CD na blogu 52 tygodnie czytania. Zapraszam.

czwartek, 8 września 2011

"Ameryka nie istnieje" Wojciech Orliński


Muszę przyznać, że w tym roku całkiem nieźle mi idzie czytanie literatury faktu, która do tej pory była traktowana przeze mnie odrobinę po macoszemu. Zdaję sobie również sprawę, że to co czytam, to i tak niewielka kropla w morzu możliwości, ale zawsze lepiej poznać kilka pozycji niż żadnej. Wojciech Orliński, redaktor "Gazety Wyborczej", to dziennikarz, po którego teksty sięgam chętnie ze względu na jego zainteresowania popkulturą. Kiedy więc dowiedziałam się o wydaniu książki Ameryka nie istnieje od razu trafiła ona na straszliwie długą listę pozycji do przeczytania.

Dalszy ciąg tekstu na moim blogu. Zapraszam.Link

wtorek, 6 września 2011

"Jakbyś kamień jadła" - Wojciech Tochman

Ile treści można zmieścić na 107 stronach? O ilu morderstwach i zabójstwach napisać? Jak wielkie dramaty tam opowiedzieć? „Jakbyś kamień jadła” Wojciecha Tochmana to reportaż z Bośni i Hercegowiny, napisany już po wojnie, kiedy odkrywano kolejne masowe groby, w których serbscy sąsiedzi zakopywali swoich znajomych muzułmanów. To książka napisana w czasie, kiedy zaginionych było jeszcze dziesięć tysięcy osób, a obie strony konfliktu były w stanie szoku. To też czas, kiedy opowieści o okrucieństwie walczących jeszcze nie docierała do świadomości wszystkich uczestników wydarzeń.


poniedziałek, 5 września 2011

"Zrób sobie raj" Mariusz Szczygieł

Mariusz Szczygieł określa siebie we wstępie jako "niechlujnego czechofila" i ewidentnie potwierdza to na kartach tej książki. Jednak wcale nie działa to na jej niekorzyść, a wręcz przeciwnie, gdyż dzięki temu, że autor tak lekko lawiruje pomiędzy tematami zbawnymi ("Po obu stronach okna", "Wytwórnia śmiechu", "Kraj raj"), a tymi cięższego kalibru ("Naród z kodem do domofonu", "Czy mógłbym nie wierzyć?", "Tu nikt nie lubi cierpieć") otrzymujemy słodko - gorzką prawdę o naszych południowych sąsiadach w najlepszym wydaniu!

Motywem przewodnim całej książki jest Bóg i wiara. Choć autor przyłożył się do tematu i bardzo rzeczowo opisuje skąd w Czechach tyle niechęci do kościoła , to jednak daleko mu do tonu pouczająco - moralizatorskiego, dzięki czemu czytelnik otrzymuje pełny obraz czeskiego ateizmu, jednak bez zbędnego patosu czy też dramatyzmu, jak to często w książkach tego typu bywa.

Oprócz tematu samego kościoła poruszane są też kwestie raczej luźno związane z wiarą. Zawsze jest jakiś punkt zaczepienie z religią, jednak niejednokrotnie temat zaczyna żyć własnym życiem i dzięki temu obraz Czechów staje się jeszcze pełniejszy, bo o to dowiadujemy się kto jest "u Pepiczków" ceniony, np. Egon Bondy (filozof i pisarz, przyjaciel Hrabala), Jan Saudek (genialny fotograf) , David Cerny ( bardzo kontrowersyjny rzeźbiarz) lub też co Czesi mają do powiedzenia na temat swojego państwa, czy też szeroko pojętej dumy narodowej (rozdział "Kraj raj" jest tego świetną kwintesencją. Szczygieł przytacza w nim przykłady 20 krajów i ich hymnów narodowych, po czym puentuje: "W hymnach świata idzie się, kroczy, maszeruje, zdobywa i niesie sztandar. W czeskim - prawdopodobnie się leży" (str. 253) )

Więcej tutaj.

niedziela, 4 września 2011

"Kobieta na krańcu świata 2" Martyna Wojciechowska

Martyny Wojciechowskiej przedstawiać nie trzeba, podróżniczka, dziennikarka, prezenterka telewizyjna, zdobyła trudniejszą wersję Korony Ziemi. Jest redaktor naczelną miesięcznika "National Geographic" oraz prowadzi program "Kobieta na krańcu świata".

W drugiej części Kobiety na krańcu świata" autorka odwiedza Azję i Afrykę przedstawiając nam 8 reportaży kobiet z najróżniejszych środowisk, miejsc i statusów społecznych. Reportaże te to niesamowita okazja, aby wyjść poza schematy i zobaczyć jak mogą żyć inni.

Poznajemy Shirley Joubert z RPA, matkę hipopotamicy Jessici, która mieszka wraz z Shirley i jej mężem u nich w domu. Następnie udamy się do Tajlandii, Macieng to 36-letnia mieszkanka w Huay Pu Kaeng, wyjątkowość tej bohaterki to obręcze oplatające jej szyję. Nayioma Rae pochodzi z Tanzanii, jest kapitanem samolotu, co jest niezwykłe w tamtym regionie. Etiopia to smutna historia Mury Adaut niewidomej kobiety, która razem z grupą szczęśliwców zakwalifikowała się do zabiegu ratującego jej wzrok. Dzięki Kimichie poznamy świat gejsz i uchowanej starodawnej Japonii. Japonia odkryje także przed nami inny wymiar - subkulturę gyaru i Watanabe Kanae, modelkę oraz kierowcę ciężarówki. Ostatni reportaż będzie dotyczył opiekunek z ośrodka rehabilitacyjnego dla orangutanów w Indonezji.

Reszta recenzji na moim blogu - Wykredowana

piątek, 2 września 2011

Kobieta na motocyklu - Anna Jackowska

Kobieta, która samotnie wyprawia sie na motocyklu w wielodniową podróż do Syrii i Jordanii? Brzmi lekko szalenie i chyba rozumiem tych wszystkich, którzy jej to odradzali i dawali jej różne przestrogi. Na dodatek założenie było, aby na tę podróż nie wydać wszystkich swoich oszczędności, autorka nocuje więc po różnych tańszych hostelach, plącze się po dziwnych dzielnicach z daleka omijając miejsca dla turystów i bogaczy. Ale za to przeżyć, kontaktów z ludźmi i obcowania z realnym życiem ma co niemiara :) Normalnie pozazdrościć tego pozytywnego szaleństwa. Rzucić niezłą pracę w korporacji, realizować swoje marzenia wymagało na pewno trochę odwagi. A tu okazuje się, że opisując to można jeszcze zarobić na kolejne wyprawy...

Zastanawiałem się czy to kwalifikuje się do naszego "Reporterskim okiem" bo to bardziej relacja z podróży, ale skoro mamy już w swoich lekturach i Wojciechowską i Cejrowskiego to czemu nie.

ciąg dalszy na blogu notatnik kulturalny

Przemysław Semczuk - Zatajone katastrofy PRL

Przemysław Semczuk Zatajone katastrofy PRL
Wydawnictwo Ringier Axel Springer Polska Sp. z o.o.
Rok wydania 2011
Ilość stron  152
ISBN 978-83-7558-921-4





Ostatni mój zakup podczas wizyty w empiku i wstyd się przyznać, ale książkę kupiłam, bo było tanio i .. sensacyjnie. Prawda, że książki dotyczące czasów PRL czytam chętnie i wciąż nadziwić się nie mogę, że żyło się w takich czasach, nawet specjalnie się sytuacji nie dziwiąc.
Autorem książki jest współpracownik Newsweeka Przemysław Semczuk.Książka zawiera zapis siedemnastu tragedii, katastrof, w których ginęli ludzie, a katastrofy te zostały przemilczane. 
Ze wstępu:
"Władze celowo nie chciały nagłaśniać katastrof - wyjaśnia gen. Czesław Kiszczak. - Po co denerwować ludzi? I tak mieli dosyć problemów. Chcieliśmy, aby mieli wrażenie, że żyją w bezpiecznym kraju. Że nic im nie grozi."

 Ciąg dalszy na 52 tygodnie czytania. Zapraszam.

czwartek, 1 września 2011

Joanna Bator "Japoński wachlarz. Powroty"

„Taką książkę jak «Japoński wachlarz» pisze się tylko raz. Nie da się powtórzyć doświadczenia pierwszego spotkania z inną kulturą, pierwszych zachwytów i zdziwienia. Takich tekstów nie da się także poprawić, bo stałyby się fałszywe, nawet jeśliby zyskały na historycznej czy antropologicznej głębi”. Dlatego w trzecim wydaniu zatytułowanym „Japoński wachlarz. Powroty” autorka „Piaskowej Góry” jedynie dopisuje do swoich wspomnień spostrzeżenia dotyczące niewielkich zmian, jakie zaszły w Japonii na przestrzeni 10 lat, dodaje kontrowersyjny esej o Jessei Sagawie – kanibalu, który stał się celebrytą oraz uzupełnia swoje zapiski kolorowymi fotografiami. „Japoński wachlarz” nie jest bowiem próbą kompleksowego przedstawienia Kraju Kwitnącej Wiśni, nie jest to reportaż ani też przewodnik turystyczny – to bardzo osobisty pamiętnik z podróży, kolekcja obrazków z fascynującej przygody, jaką jest obcowanie z Innym. Jaka jest zatem Japonia Joanny Bator?
Do przeczytania całego tekstu zapraszam na stronę e- czaskultury.pl

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Agnieszka Wójcińska - Reporterzy bez fikcji


Wydawnictwo: Czarne, 2011
Stron: 279

Ocena: 5,5-6/6 


Myślę, że warto napisać o tej książce, bo pojawiła się tylko na kilku blogach, a na bnetce ma żenująco mało ocen. Niesłusznie! Jest to zbiór rozmów, jak widać na okładce, z polskimi reporterami.

Ostatnio mam nawrót na fascynację tym gatunkiem i dość regularnie czytam, na razie, tych najbardziej znanych. W pierwszej kolejności rzuciłam się więc na rozmowy z tymi znanymi: Jagielskim, Tochmanem, Hugo-Baderem, Nowakiem i Szczygłem. Potem skakałam sobie po całej książce i po przeczytaniu całości mam ochotę wręcz powtórzyć sobie niektóre z tych rozmów. Właściwie każda coś wnosi, naprowadza na kolejne literackie tropy, skłania do zadumy. Zadziwiło mnie, że reporterzy tak łatwo się odsłonili. Mówiąc o swoich bohaterach, zauważali, że ludzie potrzebują się wygadać, przekazać swoją historię. I oni nie są inni; pytani szybko pokazywali i coś ze swojego charakteru, i ze swojego stosunku do pracy, o który, co oczywiste, byli pytani, jednak nie ukrywali czegoś, co mogłoby być im odczytane na niekorzyść. To ciekawe jak dzieli ich stosunek chociażby do emocjonalnego podejścia do swoich bohaterów, do dziennikarskich tricków, do wpływania na los swoich bohaterów.
 
cd. u mnie --> Mikropolis

Włodzimierz Nowak - Obwód głowy

Wydawnictwo: Czarne, 2007
Stron: 261

Ocena: 4,5/5


Dwanaście reportaży, wszystkie związane ze stosunkami polsko-niemieckimi oraz naszą wspólną, pokręconą historią. Cztery z nich są zupełnie wyjątkowe. Nie wiem czy wybitne, nie mniej jednak to one wstrząsają czytelnikiem i to je zapamiętam na lata. Reszta jest dobra, średnia lub zwyczajnie słaba, te za jakiś czas zapomnę. 

Właściwie nie jestem zwolenniczką zbioru reportaży, wolę jednorodny tekst, choćby pisany przez dłuższy okres czasu, opowiadający o jednym miejscu, o jednej sprawie czy sytuacji. W przeciwnym razie mam nieprzyjemne wrażenie skakanie po różnych okresach, porzucania co ciekawszych bohaterów, przeskoki z miejsca na miejsce. Misz-masz, który pozwala tylko na docenienie kilku rozdziałów-perełek, a nie o to mi chodzi, gdy zabieram się za ten gatunek. Zdaje mi się, że jak na razie tylko czytając Hugo-Badera i Zaremby, nie miałam tego uczucia czytania jakiegoś patchworku.

c.d u mnie --> Mikropolis
Zapraszam też do dyskusji o Obwodzie głowy na Porozmawiajmy o książkach !