czwartek, 13 stycznia 2011

Witold Szabłowski "Zabójca z kraju moreli. Reportaże z Turcji"

Witold Szabłowski już na studiach zaczął swą przygodę z Turcją. „Zabójca z miasta moreli” to zbiór reportaży publikowanych wcześniej w „Dużym Formacie”.  Reporter Gazety Wyborczej zabiera nas na pielgrzymkę po tureckiej ziemi. Wraz z Szabłowskim zaglądamy do Malatyi- miasta moreli, pod którym urodził się Mehmet Ali Ağca- zamachowiec, który strzelał do Jana Pawła II, odwiedzamy Stambuł, w którym żył popularny turecki poeta Hikmet, mający polskie korzenie (jego pradziadkiem był Praojciec Turków  - Mustafa Celaleddin-Borzęcki) oraz premier Erdoğan – ekspert od cudów i spraw niemożliwych. Zaglądamy również do rejonów przeklętych, a takim jest Diyrbakir- stolica Kurdów- gdzie dokonuje się najwięcej „honorowych zabójstw”. W każdym miejscu reporter szuka śladów swoich bohaterów, szuka ludzi, którzy mogli by ich znać. 
Całość tekstu do przeczytania na stronie e-czaskultury. Zapraszam!

środa, 12 stycznia 2011

Reporterskim okiem

Do wyzwania "Reporterskim okiem" zgłosiłam, bo zauważyłam, że mam w literaturze reportażowej mam znaczne braki. Czytałam – jak każdy – Kapuścińskiego, ale było to tak dawno, że aż nie prawda.
Z zapartym tchem odkrywałam zniszczoną Hiroszimę z Johnem Hersey'em, ale od tego czasu za wiele nie przeczytałam. Dlatego oto jestem :) Chcę powtórzyć Kapuścińskiego i Hersey'a. W domu mam ze zbiorów podróżniczki Dorotki:

„Kobietę na krańcu świata” oraz „Etiopia. Ale Czat!” Martyny Wojciechowskiej,
„Trzy filiżanki Etiopii” Wojciecha Bobilewicza
oraz „Prowadził nas los” podpisaną przez Kingę & Chopina (może nie zawodowych reporterów, ale reportaż ze swojej podróży napisali).

Zajrzę jeszcze, czym dysponuje zaprzyjaźniona biblioteka. Mam chrapkę na Cejrowskiego i Pawlikowską, ale zobaczymy, co uda się upolować.

kornwalia i reportaże

Nowy rok, nowe wyzwanie. Spory ich wysyp jest teraz, mnie zainteresowało tylko to, bardzo lubię czytać reportaże oraz książki podróżnicze, no i jestem wielką fanką Kapuścińskiego. Bardzo dobry pomysł z brakiem ograniczenia czasowego, to będzie dla mnie kopalnia nowych tytułów.

Z proponowanych lektur przeczytałam te pozycje:

1. Ryszard Kapuściński - Dlaczego zginął Karl von Spreti
2. Jacek Hugo - Bader - Biała gorączka
3. Ryszard Kapuściński - Heban
4. Ryszard Kapuściński - Szachinszach
5. Ryszard Kapuściński - Podróże z Herodotem
6. Ryszard Kapuściński - Jeszcze dzień życia
7. Ryszard Kapuściński - Ten Inny
8. Ryszard Kapuściński - Busz po polsku
9. Maciej Zaremba - Polski hydraulik i inne opowieści ze Szwecji
10. Artur Domosławski - Zbuntowana Ameryka (jedyna nie będąca tak naprawdę reportażem)

W 2010 były więc 3 takie książki,w tym roku, zgodnie z założeniami wyzwania, powinno ich być 6. Do końca lipca przeczytam Peter Froberg Idling - Uśmiech Pol Pota, Melchior Wańkowicz - Ziele na kraterze i Beata Pawlikowska - Blondynka w dżungli. Potem zakładam, że pojawi się coś Kapuścińskiego, Tochmana i Jagielskiego.

wtorek, 11 stycznia 2011

"Podróże po Azji Środkowej. 1885-1890" Bronisław Grąbczewski


Ojciec Bronisława Grąbczewskiego był powstańcem biorącym udział w powstaniu styczniowym, a sam Bronisław rósł w domu o patriotycznych korzeniach. Jednak, gdy dorósł był na rozdrożu: podążać za głosem patriotyzmu, czy głosem pasji? Bo był z niego pasjonat podróży, odkrywania nieznanego, miał żyłkę awanturnika. To wszystko spowodowało, że zaciągnął się do armii rosyjskiej, jednak jednocześnie - by uniknąć "zaszkodzenia rodakom" wnioskował o skierowanie do Azji. I tak zaczęło się jego niesamowite życie podróżnika i odkrywcy.

"Podróże po Azji Środkowej. 1985-1890" to zbiór trzech samodzielnie wydanych książek, które po wielu latach Wydawnictwo PWN zdecydowało się wydać w jednej księdze, by dać nam szansę poznania dokonań naszego znamienitego rodaka. Bo jest o czym pisać, o czym mówić! Brał onudział w wielu ekspedycjach politycznych i poznawczych. W ich trakcie skrupulatnie notował swoje spostrzeżenia, robił pomiary meteorologiczne i geograficzne, zbierał kolekcje przyrodnicze, robił zdjęcia. Innymi słowy - odkrywca doskonały :) A miał okazje zbadać tereny albo w ogóle jeszcze dla ludzi "ucywilizowanych" nieznane, albo znane w bardzo niewielkim stopniu.

Całą recenzję znajdziecie na moim blogu - http://ksiazkowo.wordpress.com. Serdecznie zapraszam do odwiedzin i dyskusji! :)

Witam i ja

Nie chcę z góry układać swojej listy lektur - przeczytam to, co zdobędę. Po prostu.

W tej chwili mam już na swojej półce (z dotąd nieprzeczytanych):
  • Pomarańczowy majdan Marcina Wojciechowskiego,
  • Pijanych Bogiem Maxa Cegielskiego,
  • Samsarę Tomka Michniewicza,
  • Rumunię - podróże w poszukiwaniu diabła Michała Kruszony.
Natomiast czytałam już (między innymi):

Co więcej, posiadam te książki na własność (jak i kilka innych - można je wyśledzić tu), i chętnie pożyczę je potrzebującemu. :)

poniedziałek, 10 stycznia 2011

I była dzielnica żydowska w Warszawie


Stwierdzi
łam, iż nie będe podawać listy lektur ze względu na to, że ostatnio zrobi
łam się niezwykle kaprysna w doborze książek i nie wiem co mi przyjdzie do g
łowy. Zacznę więc od recenzji książki z nowej serii wydawnictwa PWN Literatura Faktu "I by
ła dzielnica żydowska w Warszawie". Do dzie
ła


"I była dzielnica żydowska w Warszawie" nawiązuje tytułem do książki Marka Edelmana "I była miłość w getcie", choć niewiele ma z nią wspólnego, może poza ideą, która je łączy. Getto istniało, i choć trudno uwierzyć w dzisiejszych czasach w całe bestialstwo jakie miało miejsce, dzielnica stała i była świadkiem niewypowiedzianego. Mamy więc tu dwóch autorów, wymienionego już przeze mnie Marka Edelmana i Władysława Bartoszewskiego, dwóch ludzi stojących po różnych stronach muru jaki wyznaczał granicę aryjczykom.

http://smietankaliteracka.blox.pl

Witam i planuję :)

Witam wszystkich serdecznie i dziękuję Mooly za zgodę na uczestnictwo w tym wyzwaniu. Podejmuję go z wielką trwogą, ponieważ rzadko czytam reportaże i literaturę faktu. Chciałabym się przełamać i mam nadzieję, że to wyzwanie mi pomoże. Na początek krótka lista lektur już przeczytanych:

* "Wyspa daltonistów i wyspa figowców" O. Sacks
* "Jadąc do Babadag" A. Stasiuk (przerwana)

Lista planów czytelniczych równie mizerna:

1. "Blondynka śpiewa w Ukajali" B. Pawlikowska
2. "Jeszcze żyjemy" A. Kayitesi
3. Cokolwiek Kapuścińskiego


To tyle póki co. Mam nadzieję, że z czasem lektur będzie przybywać... Pozdrawiam i życzę wielu ciekawych przygód z literaturą faktu wszystkim uczestnikom wyzwania :)

niedziela, 9 stycznia 2011

Wojciech Tochman "Wściekły pies"

Zbiór reportaży Wojciecha Tochmana jest jak soczewka, w której skupia się całe zło otaczającej nas rzeczywistości. Autor „Wściekłego psa” wprowadza czytelnika w świat ludzkich słabości i cierpienia, które rodzą się z głupoty, bądź też z lęku przed wykluczeniem i społecznym napiętnowaniem. Pisarz, niczym tytułowy wściekły pies, czai się na każdego z nas, gryzie, wyje i szczeka, by zwrócić naszą uwagę na to, czego nie chcemy dostrzec.
Do przeczytania całej recenzji zapraszam do siebie na bloga.

Monotemowa lista lektur

Przy takich wyzwaniach zawsze ubolewam nad tym, że lista zawiera nie to, co  koniecznie chciałabym przeczytać, a to do czego jestem w stanie dotrzeć. Zabrzmiało to trochę dramatycznie, ale nie jest aż tak źle, bo przeczytam książki, które kupiłam jakiś czas temu, a które do tej pory stoją smętnie na półce.  A jeżeli kupiłam, to jakiegoś dobrowolnego wyboru dokonałam, chciałam je mieć. Dziś jeszcze dokupiłam w sieci "Modlitwę o deszcz" Wojciecha Jagielskiego  i śmiało mogę startować na spotkanie z przygodą. A oto moja lista:


1. Mariusz Szczygieł: Zrób sobie raj
2. Wojciech Cejrowski: Rio Anaconda
3. Beata Pawlikowska: Blondynka u szamana
4. Ryszard Kapuściński: Imperium
5. Ryszard Kapuściński: Busz po polsku
6. Wojciech Jagielski: Modlitwa o deszcz


I jeszcze zestaw rezerwowy:


1. Mariusz Szczygieł: Gotland
2. Jarosław Kret: Moje Indie
3. Ryszard Kapuściński: Heban
4. Wojciech Cejrowski: Gringo wśród dzikich plemion


Przyznam, że to mój pierwszy start w takim przedsięwzięciu, recenzji w całym tego słowa znaczeniu nie pisałam, a jeśli już, to można to raczej nazwać jakimiś luźnymi notatkami, spostrzeżeniami na temat przeczytanego tekstu. 


Poza planem:
- Krzysztofa Vargi "Gulasz z turula"
- Johna Steinbecka "Podróże z Charleyem"
- Przemysław Semczuk " Zatajone katastrofy PRL"

sobota, 8 stycznia 2011

"Gringo wśród dzikich plemion" Wojciech Cejrowski

Jest to opowieść o tropikalnej puszczy. A także o ostatnich wolnych Indianach. I o pewnym białym człowieku, który zamieszkał pośród nich. 

Gringo (lm. gringos) znaczy tyle co Biały. Potoczne określenie każdego cudzoziemca, dla którego hiszpański nie jest językiem ojczystym. Popularne w całej Ameryce Łacińskiej - nawet w krajach, gdzie nie mówi się po hiszpańsku (Brazylia, Belize, Gujany). Wyjątek stanowi Meksyk, skąd to słowo pochodzi - tam gringo jest określeniem pogardliwym i stosuje się wyłącznie do osób przybyłych z USA.    

Wojciech Cejrowski zabiera czytelnika na wyprawę do ostatnich dzikich plemion. Sprawia, że zaczynamy się głośno śmiać. Ale to co urzekło mnie najbardziej to to, że autor przedstawia dżunglę taką, jak jest naprawdę. Co tam się znajduje, kąsa, gryzie, łaskocze, żądli, pachnie, śmierdzi... Właśnie to sprawia, że książkę można "odebrać" prawie wszystkimi zmysłami. Cejrowski opisuje wszystko tak,  że to widzimy, czujemy, słyszymy, prawie dotykamy. Ponadto jest to album niezwykłych fotografii z wyprawy. Poza tym "Gringo" jest szczery do bólu, szczodry w krytyce i oszczędny w pochwałach, niczego nie owija w przysłowiową bawełnę. Niektóre jego wypowiedzi już urosły do rangi przysłów (bynajmniej dla mnie):

"Dwoje ludzi patrzy na to samo, a widzi dwie różne rzeczy - oto niezgłębiona tajemnica ludzkiej duszy."  

"Sprzedaj lodówkę i jedź!"  

Można nie lubić Cejrowskiego, można nie zgadzać się z jego poglądami,  wydawać się może złośliwy i zarozumiały, ale jego książki warto przeczytać. Ja osobiście uwielbiam Wojciecha Cejrowskiego, uwielbiam jego poczucie humoru, ironię, podziwiam inteligencję, nawet podoba mi się jego zarozumiałość (jeszcze tutaj delikatna i kontrolna). Chociaż momentami pewnie podkoloryzował swoje przeżycia, to i tak... Panie Cejrowski, chylę czoła, podziwiam, szanuję, po prostu mucha nie siada :)  

A zazdroszczę Cejrowskiemu jeszcze jednego, tej chwili ciszy, spokoju, który można odnaleźć w amazońskiej dżungli...

"Słuchajcie ciszy...
Usłyszycie Mądrość.
Odnajdziecie Spokój.
Właściwy dystans do spraw,
ludzi i przedmiotów.
Znajdziecie czas,
którego Wam brakowało.
Słuchajcie ciszy.
I mówcie ciszej.
Ciii...
Sza!"


recenzja też na moim blogu