sobota, 26 listopada 2011

Ewa Winnicka "Londyńczycy"

Książka „Londyńczycy” powstała z przypadku. Autorka Ewa Winnicka pojechała do Londynu, by opisać losy młodych ludzi, którzy po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej masowo wyjeżdżali z kraju w poszukiwaniu lepszego życia. Siedząc w kawiarni, reporterka zobaczyła jednak ulotkę reklamującą wystawę zdjęć znalezionych na śmietniku. To była wystawa Jeana-Marca, włoskiego artysty, który wykorzystywał w swych pracach śmieci, gazety, stare monety i niepotrzebne zdjęcia. Trzy tysiące zdjęć, bez jakiegokolwiek opisu. Ze strojów sfotografowanych osób można było wysnuć przypuszczenie, że zdjęcia były robione w latach 50. XX wieku. Fotografie małych dziewczynek w strojach krakowskich, zdjęcia z prywatek i uroczystości rodzinnych stały się nitką, która poprowadziła reporterkę do kłębka ówczesnej polskiej emigracji, do środowiska osób oscylujących wokół postaci generała Andersa.

Cały tekst znajduje się na stronie e-czaskultury. Zapraszam!

sobota, 19 listopada 2011

Martyna Wojciechowska "Zapiski (pod)różne"

Podróżnicy i pasjonaci. Ci zdobywający górskie szczyty, przemierzający oceany, poszukujący ginących plemion jak i Ci pełni optymizmu i odwagi, z plecakiem i paroma groszami w portfelu przemierzają świat. Wszyscy, bez wyjątku nie boją się wyzwań i  dążą do realizacji marzeń. Część z nich spisuje wrażenia z wypraw inspirując i zarażając innych podróżniczą pasją. 

Literatura podróżnicza jak żadna inna zaskarbiła sobie me względy. Dzięki niej na kartach lektury przemierzam najdalsze zakątki świata, poznaję nowe kultury i panujące tam obyczaje. Zawsze z nieukrywanym podziwem czytam o podróżniczych osiągnięciach, ale niniejsza książka wspięła się na wyżyny pochwał i zachwytów.

„Zapiski (pod)różne” Martyny Wojciechowskiej to zbiór felietonów, krótkich tekstów będących zwieńczeniem 10 lat życia w ciągłej podróży. Zebrane opowiadania stanowią meritum podróżniczych wspomnień, tych najciekawszych, najbardziej emocjonujących. Nie ma tu ani jednej nużącej historii, ani jednego niepotrzebnego zdania. Niewielka objętościowo książeczka nasycona jest podróżniczą pasją, którą aż chce się współdzielić.
Ciąg dalszy . Zapraszam.

wtorek, 15 listopada 2011

Rumunia. Podróże w poszukiwaniu Diabła

Michał Kruszona
Zysk i S-ka, Poznań 2007


Zaskoczyła mnie ta książka negatywnie, niestety. Pięknie wydana, pełna ciekawych zdjęć, przy pobieżnym przejrzeniu obiecuje ciekawą lekturę na temat Rumunii. I ten podtytuł: Podróż w poszukiwaniu Diabła – sugerujący, że nie będzie to przewodnik po zwyczajnym kraju, ale opowieść ukierunkowana na przekazanie określonego klimatu ojczyzny najsławniejszego, choć zmyślonego wampira i nie mniej słynnego, szkoda że nie fikcyjnego komunistycznego zbrodniarza. Miałam więc nadzieję przeczytać o Rumunii nie z tego świata, pełnej rzeczy i zjawisk niezwykłych, wierzeń, dziwów i spraw nadprzyrodzonych. Liczyłam, że autor pokusił się o poszukiwanie śladów i źródeł różnych mrocznych historii, kojarzonych z rumuńskimi krainami.

I z każdym rozdziałem rozczarowywałam się coraz bardziej. Tekst popełniony przez pana Kruszonę, to zbiór jego snów, wizji i omamów, przerywany opowieściami o tym, co zjadł i wypił. Może pod wpływem tej diety, a może z innej przyczyny w głowie autora co i rusz rodziły się opowieści o spotkaniach z istotami nie z tego świata. Cały mistycyzm książki sprowadza się do tego, że dojrzał diabła w bezpańskim koniu, w obrazach na szkle, antykwariuszu z Sigiszoary, a nawet w znajomej z Bukaresztu.

Jeśli zatem jesteście ciekawi, co się zdawało Michałowi Kruszonie podczas podróży po Rumunii, bo czytajcie na zdrowie. Ale jeśli szukacie jakiejś pogłębionej wiedzy na temat żyjących tam ludzi, ich wierzeń i obyczajów, to w tekście niewiele znajdziecie. Najlepsze, co w książce jest na ten temat, zawarto na zdjęciach i w opisach do nich. I te polecam, bo są naprawdę fajne.

Więcej na moim blogu. Zapraszam.

piątek, 11 listopada 2011

Konkurs! Marcin Mińkowski - Tam gdzie nie ma Coca Coli

Książka to kolejny tom cyklu "Mój prywatny świat" wydawanego przez PASCALa - tym razem Afryka. Podobnie jak wcześniej czytane Orlińskiego i Jackowskiej i ta czyta sie świetnie. Ale co ciekawe każda jest trochę inna, nie tylko ze zwględu na regiona świata opisywany przez autora, ale bardziej ze względu na styl, na podejście do relacjonowanych zdarzeń, do opisywania etapów podróży i do pewnej szczerości także na swój temat (opisując spotkania z innymi ludźmi często jednak przyjmujemy pewien punkt widzenia, który narzucamy czytelnikowi, a pisząc o różnych wydarzeniach staramy się przedstawiać siebie w jak najlepszym świetle). I tu Mińkowski może nas troche zaskoczyć. Właśnie tą szczerością.  
Warto by zacząć od tego (tak mnie zaciekawił, że będę starał się zdobyć z nim wywiad), że autor podróżuje samotnie. Ot wyznacza sobie jakiś cel, planuje trasę, zbiera trochę namiarów na róznych ludzi, którzy mogą mu pomóc (najcześciej misjonarzy), bierze plecak i wyrusza.

Więcej na: Notatnik Kulturalny tam też konkursik, a w nim dwa egzemplarze książki do wygrania.

niedziela, 6 listopada 2011

WYNIKI KONKURSU!!!

   OGŁOSZENIE WYNIKÓW:
 Witajcie. Ponieważ z przyczyn osobistych nieco spóźniłam się z ogłoszeniem wyników w konkursie, spieszę to uczynić. 
   Ponieważ premiera książki odbyła się 4.11.2011 roku - zsumujmy te cyfry.
   Wyszło mi 10
   Uczestników zgłosiło się 6 (Sol ostatecznie nie zgłosił/a chęci udziału, więc jej nie rozpatruję).
   Odliczamy do 10 i...
   Książka powędruje do AGATY ADELAJDY!!!
Wszystkim serdecznie dziękuję za wzięcie udziału w konkursie. Gratuluję zwyciężczyni i proszę o jak najszybsze przesłanie danych do wysyłki książki na adres e-mail rep-ok@wp.pl.
Pozdrawiam,
Mooly
 
  

Witajcie Kochani. Mam dla Was 2 egzemplarze ciekawej moim zdaniem książki z literatury faktu. A mianowicie:
Tytuł: "Zbig. Człowiek, który podminował Kreml"
Autor: Andrzej Lubowski
Liczba stron: 306
Manipulował konklawe, które wybrało Polaka na Papieża? Spiskował z Chińczykami przeciw ZSRR? Rozmontował światowy komunizm? Jest ojcem chrzestnym islamskiego terroryzmu? W życiorysie Zbigniewa Brzezińskiego nie brak faktów, na których zwolennicy spiskowych teorii mogą budować najbardziej niewiarygodne scenariusze.
Ta książka, oparta na rozmowach z bohaterem, faktach, dokumentach i nigdy wcześniej nie publikowanych raportach, pokazuje prawdę o Zbigu - jednym z najbardziej wpływowych polityków XX wieku.
Premiera: 4 listopada 2011 r.
  Jeśli interesuje Was ta książka, możecie powalczyć o nią... tu macie dwie opcje do wyboru:
OPCJA I:
Pozostawiając pod tym postem komentarz wyrażający chęć otrzymania egzemplarza recenzenckiego. Zwycięzce wyłonimy 5 listopada. Zwycięzca zobowiązuje się do zrecenzowania książki i umieszczenia recenzji na blogu wyzwaniowym oraz własnym (jeśli taki posiada) w terminie miesiąca od dnia otrzymania egzemplarza. 

OPCJA II:
A) Skopiuj link do wpisu o konkursie/książce na stronie http://reportaziliteraturafaktu.blogspot.com/2011/10/konkurs.html na swoją tablicę/wall w portalu społecznościowym Facebook
B) Wklej link do Twojego statusu w komentarzach pod tą notką o konkursie/książce, żebyśmy wiedzieli, że bierzesz udział w konkursie
C) Masz czas do 4.11, zatem spiesz się!
D) Wysoka Komisja wybierze zwycięzcę w dniu 5.11. Obwieszczenie podam w aktualizacji do tego wpisu. Zwycięzca otrzyma książkę pocztą.


Dodam tylko, że oba egzemplarze opatrzone są autografem autora. Życzę Wszystkim chętnym szczęścia:) 


Organizatorka wyzwania,
Mooly

piątek, 21 października 2011

Gdzie krokodyl zjada słońce


Peter Godwin
Wydawnictwo W.A.B., 2008

„Gdzie krokodyl zjada słońce” to niezwykle udany mariaż literatury faktu i literatury pięknej. Od pierwszych stron zwraca uwagę niebanalny styl narracji i powieściowa konstrukcja. Ani kunszt stylistyczny, ani autobiograficzna osnowa nie przesłaniają jednak nadrzędnej, reporterskiej funkcji pisarstwa Petera Godwina.

Według zuluskich wierzeń zaćmienie słońca to najgorszy ze wszystkich znaków na niebie. Połykając życiodajną gwiazdę niebiański krokodyl karze ludzi za ich postępowanie. W ciągu ośmiu lat, które obejmuje książka, nad Zimbabwe - ojczystym krajem autora - dało się dwukrotnie obserwować to złowieszcza zjawisko.

Więcej na moim blogu. Zapraszam do lektury i komentowania.

środa, 12 października 2011

Matka Boska Nowojorska

[źródło]



Martin Pollock "Cesarz Ameryki. Wielka ucieczka z Galicji"


Na jednym z obrazków widać port w jakimś dużym mieście, dokąd zawijają statki z Europy. W tle rysują się wielkie domy, a na pierwszym planie wyrasta z wody wysoka na kilka pięter, olbrzymia postać kobiety, na głowię ma koronę z promieni, a w wyciągniętej ku niebu ręce – pochodnię. To święta Maria, matka Boża i królowa Polski, opowiadają łatwowiernym chłopom agenci, wita w ten sposób ukochanych Polaków (i oczywiście Rusinów), z otwartymi ramionami i zapraszającym uśmiechem.”
***
Stany Zjednoczone i Kanada - ziemia obiecana emigrantów z Europy Wschodniej. Niezależnie czy mówimy o XIX, XX, czy nawet o obecnym stuleciu. Kraina mlekiem i miodem płynąca, gdzie dolary i złoto leżą na ulicy. Wystarczy tylko wyciągnąć rękę.... Baśnie i legendy przekazywane z ust do ust. Niemożliwe do weryfikacji podczas pierwszego wielkiego exodusu, który miał miejsce pod koniec dziewiętnastego wieku, ciągle żywe dziś – nieoceniona w tym rola przemysłu filmowego, gdzie spełnia się wielki amerykański sen „od pucybuta do milionera”. Martin Pollack w swojej najnowszej książce „Cesarz Ameryki” skupia się przede wszystkim na wielkiej emigracji ludności z terenów Galicji pod koniec XIX wieku. Zjawisko – niespotykane nigdy na tak dużą skalę, którego przyczyn możemy doszukiwać się przede wszystkim w prześladowaniach i biedzie mieszkańców tamtejszych terenów. Dla wielu pokoleń Polaków, Rusinów, Żydów, Słowaków którzy zdecydowali się na podróż do Ameryki ponosząc przy tym olbrzymi koszt – zarówno materialny jak i zdrowotny – marzenie o krainie szczęśliwej zakończyło się gorzkim rozczarowanie. Tylko nieliczni wygrali tę nierówną batalię. Mimo to mit o wspaniałym, zamorskim państwie poruszał wyobraźnie tysięcy, którzy z uporem walczyli o miejsce na statku, który popłynie wprost do ziem zarządzanych przez Cesarza Ameryki.

Zapraszam do lektury całości recenzji na moim blogu >>TUTAJ

poniedziałek, 10 października 2011

"Zapiski (pod)różne" Martyna Wojciechowska

"Zapiski (pod)różne" są książką zabawną i ciekawą. Jest to zbiór 34 mini reportaży z podróży, wraz z przemyśleniami autorki odnośnie życia na walizkach, ciekawości świata, kultywowania tradycji, szacunku do inności, a przede wszystkim sensu podróży samej w sobie. To niesamowite ile ta niepozorna kobieta ma w sobie siły, samozaparcia i odwagi! Nie brakuje jej również humoru, autoironii czy dystansu do otaczającego jej świata, dzięki czemu w książce tej poznajemy autorkę z nieco innej, bardziej osobistej strony, a świat widziany jej oczami staje się jeszcze bliższy.

Kolejnym plusem książki jest niewątpliwie jej wyważenie. Sytuacje zabawne ("Wizyta u szamana", "Elbrus pod napięciem", "Stara panna w podróży"), przeplatają się co rusz z tymi budzącymi zdumienie ("Kult kapcia", "Fabryka gwiazd", "Pocisk"), czy też mocno dającymi do myślenia ("Na szczęście", "Mongolski epilog", "Bez jaj"). Dzięki temu książka ta jest nie tylko świetną rozyrywką, ale również lekturą mądrą i wartościową, choć na całe szczęście pozbawioną patosu czy moralizatorstwa.

Więcej tutaj.

niedziela, 9 października 2011

Kominiarska robota



Moja ksiazka miesiaca! Jak nie roku...

Prosty zbior wywiadow - 17 dziennikarzy opowiada Agnieszce Wojcinskiej o kulisach swojej pracy. Plus krotkie biogramy i po malym fragmencie jednego wybranego tekstu, ktory jest wstepem do rozmowy. A jednak juz sam dobor rozmowcow - Malgorzata Szejnert, Magdalena Grochowska, Angelika Kuzniak, Wojciech Tochman, Wojciech Jagielski, Krystyna Kurczab-Redlich, Barbara Pietkiewicz, Wlodzimierz Nowak, Anna Bikont, Joanna Szczesna, Mariusz Szczygiel, Irena Morawska, Lidia Ostalowska, Katarzyna Surmiak-Domanska, Jacek Hugo-Bader, Pawel Smolenski i Witold Szablowski - mowi wszystko o tej pozycji. Sami najlepsi! W jednej ksiazce...

Autorka Agnieszka Wojcinska, rowniez dziennikarka, sklania gwiazdy polskiego reportazu do udzielenia odpowiedzi na bardzo podobne pytania: skad bierze sie temat? a skad bohaterowie? jak naklaniaja ich do rozmowy? jaki jest ich stosunek do nich? ingeruja w ich swiat? jak pisza? nagrywaja czy notuja? jakie sa ich emocje w czasie pisania? a potem?

Jednak odpowiedzi za kazdym razem sa inne. Kazdy reporter podchodzi do swojego zawodu troche inaczej, ma tez inne nawyki warsztatowe, inaczej widzi swiat i odbiorce tekstu...

Ciag dalszy na moim blogu. Zapraszam!

Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej

Linda Polman 
Wydawnictwo Czarne, 2011


Radykalna i bezkompromisowa w formułowanych ocenach i wyciąganych wnioskach. Bezlitośnie obnażająca absurdy międzynarodowej działalności humanitarnej. Holenderska dziennikarka Linda Polman jako korespondentka odwiedziła dotknięte klęskami żywiołowymi i kryzysami regiony od Haiti, przez Afganistan aż po zachodnią i wschodnią Afrykę. Na tych doświadczeń oparła swoją demaskatorską „Karawanę kryzysu.” Błyskotliwie napisana analiza razi jednak jednowymiarowością.

Autorka dostosowała dyskurs do z góry przyjętej, kontrowersyjnej tezy: pomoc przynosi więcej szkód niż korzyści. Pomstowanie na nieefektywność, niejasne cele i odwrotne od zamierzonych skutki pomocy rozwojowej nie jest niczym nowym. Linda Polman w swoich postulatach posuwa się znacznie dalej, wzywając do zaprzestania pomocy humanitarnej.


Więcej na moim blogu. Zapraszam do lektury i komentowania.