środa, 14 grudnia 2011
Ja, Phoolan Devi, królowa bandytów
czwartek, 8 grudnia 2011
Gdzieś blisko nas
Przyznaję, że dla mnie Tochman, którego wcześniej nie znałam, jest literackim odkryciem roku. Jego reportaże są poruszające, pokazują rzeczywistość z zupełnie nowej strony, są wrażliwe na człowieka, wnikliwe i dociekliwe.
"Mordercy w mauzoleach" Jeffrey Tayler
poniedziałek, 5 grudnia 2011
Uśmiechy Bombaju
czwartek, 1 grudnia 2011
Gdy nie nadejdzie jutro
środa, 30 listopada 2011
"Zbig - człowiek, który podminował Kreml" Andrzej Lubowski
Tę książkę będzie się cytować!
Najnowszą książkę Andrzeja Lubowskiego, publicysty na stałe mieszkającego w USA, powinien przeczytać każdy, kto pragnie wzbogacić swoją wiedzę na temat polityki międzynarodowej drugiej połowy XX wieku. Świetnie napisana biografia Zbigniewa Brzezińskiego obfituje w fakty z dziedziny stosunków między USA a większością krajów, które liczą się na arenie międzynarodowej. Sam Brzeziński, z którego my, jego rodacy powinniśmy być dumni, ukazany jest jako najwyższy specjalista, optujący za "pokojowym zaangażowaniem w bloku wschodnim"; gdyby nie działania Zbiga, kto wie ile "wytrzymałoby" Radio Wolna Europa, czy paryska Kultura? Doradca Cartera w zasadny sposób forsował swoje zdanie stając się, jak to się pięknie określa, architektem polityki zagranicznej.
Jako humanistka sięgnęłam po książkę z czystej ciekawości. Politologiem nie jestem, ale zawsze staram się coś tam skubnąć z innej dziedziny niż filozofia. Poza tym ciężko jest funkcjonować nie znając takich nazwisk jak Jimmy Carter, Zbigniew Brzeziński, Leonid Breżniew (to ten, co się tak całować lubił;), Deng Xiaoping, etc. Ciężko byłoby zrozumieć politykę na przykład dzisiejszego Iranu, bez spojrzenia wstecz.
[więcej na Sprawdydomowe.blogspot
sobota, 26 listopada 2011
"Dziewczyny wojenne. Prawdziwe historie" Łukasz Modelski
1. Halina "Dzidzia" Witting z domu Rajewska: sześciogodzinna mężatka
2. Magdalena Grodzka-Gużkowska z domu Rusinek: po poręczy
3. Halina "Hala" Chlistunow: w tej letniej sukience
4. Zenobia "Zenia" Klepacka z domu Żurawska: trochę z boku
5. Barbara Matys-Wysiadecka: schowałam się, bo co ja powiem
6. Jadwiga "Jagoda" Piłsudska-Jaraczewska: jedyna Polka w rodzinie
7. Irena "Irka" Tyman z domu Baranowska: znaliśmy się od zawsze
8. Wanda Kiałka z domu Cejkówna: chciałaby Pani należeć gdzieś?
9. Lidia "Lala" Lwow-Eberle: jakoś samo przyszło
10. Alicja "Ala" Wnorowska: żadna wielka miłość
11.Zofia "Zosia" Wysocka z domu Wikarska: ja Ci dam wojnę
(...) To co mnie w tej książce najbardziej urzekło, to sposób w jaki bohaterki opisują swoje przeżycia. Opowiadają wszystko bez cienia samouwielbienia, patosu czy też dramatyzmu, choć temat bardzo bolesny. Czasem z humorem, czasem z rezerwą, za każdym razem niesamowicie ciekawie. Nie wybielają się, często śmieją się ze swoich typowo "babskich" reakcji, sprawiają wrażenie, jakby takie rzeczy jak aresztowanie na własnym ślubie, zesłanie na 20 lat na roboty przymusowe do Rosji, poród i wychowywanie dziecka w więzieniu, latanie szybowcami pod ostrzałem czy też wieloletnia tułaczka po lasach z partyzanką, były czymś najnormalniejszym pod słońcem! Zapewne w tamtych czasach tak właśnie było, gdyż bardzo częto pojawia się stwierdzenie, że każdy chciał gdzieś przynależeć, działać, a więc szukał kontaktów do "podziemia", aby jak najlepiej służyć ojczyźnie, jednak z perspektywy czasu brzmi to tak niesamowicie, że czyta się to nie tyle jak historie prawdziwe, a jak powieść sensacyjną i najlepszy thriller zarazem. Gdyby nie liczne fotografie, można by się nie raz zapomnieć...
Więcej na moim blogu. Zapraszam :)
Ewa Winnicka "Londyńczycy"
Książka „Londyńczycy” powstała z przypadku. Autorka Ewa Winnicka
pojechała do Londynu, by opisać losy młodych ludzi, którzy po
przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej masowo wyjeżdżali z kraju w
poszukiwaniu lepszego życia. Siedząc w kawiarni, reporterka zobaczyła
jednak ulotkę reklamującą wystawę zdjęć znalezionych na śmietniku. To
była wystawa Jeana-Marca, włoskiego artysty, który wykorzystywał w swych
pracach śmieci, gazety, stare monety i niepotrzebne zdjęcia. Trzy
tysiące zdjęć, bez jakiegokolwiek opisu. Ze strojów sfotografowanych
osób można było wysnuć przypuszczenie, że zdjęcia były robione w latach
50. XX wieku. Fotografie małych dziewczynek w strojach krakowskich,
zdjęcia z prywatek i uroczystości rodzinnych stały się nitką, która
poprowadziła reporterkę do kłębka ówczesnej polskiej emigracji, do
środowiska osób oscylujących wokół postaci generała Andersa.Cały tekst znajduje się na stronie e-czaskultury. Zapraszam!







