piątek, 2 września 2011

Kobieta na motocyklu - Anna Jackowska

Kobieta, która samotnie wyprawia sie na motocyklu w wielodniową podróż do Syrii i Jordanii? Brzmi lekko szalenie i chyba rozumiem tych wszystkich, którzy jej to odradzali i dawali jej różne przestrogi. Na dodatek założenie było, aby na tę podróż nie wydać wszystkich swoich oszczędności, autorka nocuje więc po różnych tańszych hostelach, plącze się po dziwnych dzielnicach z daleka omijając miejsca dla turystów i bogaczy. Ale za to przeżyć, kontaktów z ludźmi i obcowania z realnym życiem ma co niemiara :) Normalnie pozazdrościć tego pozytywnego szaleństwa. Rzucić niezłą pracę w korporacji, realizować swoje marzenia wymagało na pewno trochę odwagi. A tu okazuje się, że opisując to można jeszcze zarobić na kolejne wyprawy...

Zastanawiałem się czy to kwalifikuje się do naszego "Reporterskim okiem" bo to bardziej relacja z podróży, ale skoro mamy już w swoich lekturach i Wojciechowską i Cejrowskiego to czemu nie.

ciąg dalszy na blogu notatnik kulturalny

Przemysław Semczuk - Zatajone katastrofy PRL

Przemysław Semczuk Zatajone katastrofy PRL
Wydawnictwo Ringier Axel Springer Polska Sp. z o.o.
Rok wydania 2011
Ilość stron  152
ISBN 978-83-7558-921-4





Ostatni mój zakup podczas wizyty w empiku i wstyd się przyznać, ale książkę kupiłam, bo było tanio i .. sensacyjnie. Prawda, że książki dotyczące czasów PRL czytam chętnie i wciąż nadziwić się nie mogę, że żyło się w takich czasach, nawet specjalnie się sytuacji nie dziwiąc.
Autorem książki jest współpracownik Newsweeka Przemysław Semczuk.Książka zawiera zapis siedemnastu tragedii, katastrof, w których ginęli ludzie, a katastrofy te zostały przemilczane. 
Ze wstępu:
"Władze celowo nie chciały nagłaśniać katastrof - wyjaśnia gen. Czesław Kiszczak. - Po co denerwować ludzi? I tak mieli dosyć problemów. Chcieliśmy, aby mieli wrażenie, że żyją w bezpiecznym kraju. Że nic im nie grozi."

 Ciąg dalszy na 52 tygodnie czytania. Zapraszam.

czwartek, 1 września 2011

Joanna Bator "Japoński wachlarz. Powroty"

„Taką książkę jak «Japoński wachlarz» pisze się tylko raz. Nie da się powtórzyć doświadczenia pierwszego spotkania z inną kulturą, pierwszych zachwytów i zdziwienia. Takich tekstów nie da się także poprawić, bo stałyby się fałszywe, nawet jeśliby zyskały na historycznej czy antropologicznej głębi”. Dlatego w trzecim wydaniu zatytułowanym „Japoński wachlarz. Powroty” autorka „Piaskowej Góry” jedynie dopisuje do swoich wspomnień spostrzeżenia dotyczące niewielkich zmian, jakie zaszły w Japonii na przestrzeni 10 lat, dodaje kontrowersyjny esej o Jessei Sagawie – kanibalu, który stał się celebrytą oraz uzupełnia swoje zapiski kolorowymi fotografiami. „Japoński wachlarz” nie jest bowiem próbą kompleksowego przedstawienia Kraju Kwitnącej Wiśni, nie jest to reportaż ani też przewodnik turystyczny – to bardzo osobisty pamiętnik z podróży, kolekcja obrazków z fascynującej przygody, jaką jest obcowanie z Innym. Jaka jest zatem Japonia Joanny Bator?
Do przeczytania całego tekstu zapraszam na stronę e- czaskultury.pl

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Agnieszka Wójcińska - Reporterzy bez fikcji


Wydawnictwo: Czarne, 2011
Stron: 279

Ocena: 5,5-6/6 


Myślę, że warto napisać o tej książce, bo pojawiła się tylko na kilku blogach, a na bnetce ma żenująco mało ocen. Niesłusznie! Jest to zbiór rozmów, jak widać na okładce, z polskimi reporterami.

Ostatnio mam nawrót na fascynację tym gatunkiem i dość regularnie czytam, na razie, tych najbardziej znanych. W pierwszej kolejności rzuciłam się więc na rozmowy z tymi znanymi: Jagielskim, Tochmanem, Hugo-Baderem, Nowakiem i Szczygłem. Potem skakałam sobie po całej książce i po przeczytaniu całości mam ochotę wręcz powtórzyć sobie niektóre z tych rozmów. Właściwie każda coś wnosi, naprowadza na kolejne literackie tropy, skłania do zadumy. Zadziwiło mnie, że reporterzy tak łatwo się odsłonili. Mówiąc o swoich bohaterach, zauważali, że ludzie potrzebują się wygadać, przekazać swoją historię. I oni nie są inni; pytani szybko pokazywali i coś ze swojego charakteru, i ze swojego stosunku do pracy, o który, co oczywiste, byli pytani, jednak nie ukrywali czegoś, co mogłoby być im odczytane na niekorzyść. To ciekawe jak dzieli ich stosunek chociażby do emocjonalnego podejścia do swoich bohaterów, do dziennikarskich tricków, do wpływania na los swoich bohaterów.
 
cd. u mnie --> Mikropolis

Włodzimierz Nowak - Obwód głowy

Wydawnictwo: Czarne, 2007
Stron: 261

Ocena: 4,5/5


Dwanaście reportaży, wszystkie związane ze stosunkami polsko-niemieckimi oraz naszą wspólną, pokręconą historią. Cztery z nich są zupełnie wyjątkowe. Nie wiem czy wybitne, nie mniej jednak to one wstrząsają czytelnikiem i to je zapamiętam na lata. Reszta jest dobra, średnia lub zwyczajnie słaba, te za jakiś czas zapomnę. 

Właściwie nie jestem zwolenniczką zbioru reportaży, wolę jednorodny tekst, choćby pisany przez dłuższy okres czasu, opowiadający o jednym miejscu, o jednej sprawie czy sytuacji. W przeciwnym razie mam nieprzyjemne wrażenie skakanie po różnych okresach, porzucania co ciekawszych bohaterów, przeskoki z miejsca na miejsce. Misz-masz, który pozwala tylko na docenienie kilku rozdziałów-perełek, a nie o to mi chodzi, gdy zabieram się za ten gatunek. Zdaje mi się, że jak na razie tylko czytając Hugo-Badera i Zaremby, nie miałam tego uczucia czytania jakiegoś patchworku.

c.d u mnie --> Mikropolis
Zapraszam też do dyskusji o Obwodzie głowy na Porozmawiajmy o książkach !

niedziela, 28 sierpnia 2011

W zachwycie. Bobkowski - książki, rower i koty



Andrzej Bobkowski „Z dziennika podróży”

Moje pierwsze zapoznawcze spotkanie z Andrzejem Bobkowskim. Nieśmiało witam się z autorem książką „Z dziennika podróży” i całą siła woli próbuję nie popaść w egzaltację i histerię. Lecz  nic to. Niczym pensjonarka w obecności swojego idola, posowieję i pożeram każdą stronniczkę, każde słowo, każdy przecinek z wielką zachłannością. A przecież to jeszcze nie „Szkice piórkiem” – to dopiero początek naszej znajomości. Reasumując: czas czytania „Z dziennika podróży”– 2 godziny.

Podstawowe zasady dobrego wychowania mówią, że nie należy być nachalnym w stosunku do nowo poznanych osób. Nie należy. Dlatego nie poruszę w tej recenzji/szkicu spraw i  problemów najistotniejszych dla twórczości literackiej Bobkowskiego. Danie główne zostanie podane w kontekście „Szkiców piórkiem”, których lekturę przewiduję niedługo (zaraz!) a tymczasem słów kilka o książce „Z dziennika podróży”.

Zapraszam do lektury całości recenzji >>TUTAJ

Obwód głowy


Włodzimierz Nowak
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2007
264 strony

Reportaż opowiadający o współczesności ma tę wadę, że szybko traci świeżość. Życie dopisuje dalszy scenariusz, ale czytelnik już go nie poznaje, choć wie, że nastąpił ciąg dalszy, że sprawy potoczyły się dalej: wyjaśniły, albo jeszcze bardziej zagmatwały, ale dla niego temat urwał się wraz z końcem reportażu, on już się nie dowie nie wie, jak się skończyło. I dlatego takie reportaże lubię czytać zaraz po ich napisaniu. Tym razem zrobiłam inaczej – za przyczyną kornwalii, która na blogu Porozmawiajmy o książkach zaproponowała dyskusję na temat tej właśnie książki, 
 
Na zbiór składa się 12 reportaży napisanych w latach 1999-2006. Łączy je tematyka – relacje polsko niemieckie w czasie i po II wojnie światowej. Jedne nawiązują do wspomnień z czasów wojny, inne opowiadają o ostatnich latach, o przemianach społecznych, o budowaniu rozwalonych przez wojnę kontaktów między sąsiadującymi regionami, miastami i ludźmi. I o ile w przypadku tych pierwszych nie ma właściwie znaczenia, że zostały napisane kilka, kilkanaście lat temu, o tyle z tymi drugimi czas nie zawsze obszedł się łaskawie, część z nich po prostu straciła na aktualności. Nie są już współczesne, ale jeszcze nie historyczne. Świeżo opublikowane opisywały istniejącą i dziejącą się właśnie rzeczywistość, były ciekawe, dawały obraz tego, co dzieje się tu i teraz, obok nas. Ale czytane po latach, gdy zmieniły się realia, gdy weszliśmy do UE, przystąpiliśmy do układu z Schengen, a stosunki gospodarcze zmieniają się z dnia na dzień z powodu kryzysu, aż proszą się o ciąg dalszy.  
Tak jest choćby z reportażami o nadgranicznych miastach Guben-Gubin (Brzegi coraz bliżej, rybka daleko), o polsko-niemieckiej uczelni Viadrina (Po togę za Odrę), czy o fabrykach Opla (Dwie minuty kontra trzy).
Dobre w większości i wciąż aktualne, warte czytania i dające do myślenia są reportaże historyczne: o masowych samobójstwach wśród cywilnej ludności niemieckiej, gdy nadciągali Rosjanie, widzianych oczami tych, którzy przeżyli (Noc w Wildenhagen), o żołnierzu niemieckim, który zdezerterował do polskiej partyzantki (Przygody dobrego wojaka Manfreda), o dzieciach, którym wojenne losy dały dwie matki (Serce majkino, serce cierkino i tytułowy Obwód głowy). I najbardziej dla mnie kontrowersyjny Mój warszawski szał o osiemnastoletnim Niemcu walczącym przeciw warszawskim powstańcom. One nie zestarzeją się chyba nigdy i choćby ze względu na nie warto zajrzeć do tego zbioru.
Więcej na moim blogu. Zapraszam.

sobota, 27 sierpnia 2011

Amazonia z Pawlikowską

Czytając Beaty Pawlikowskiej „Blondynkę w dżungli” zazdrościłam jej podróży – przygody, temperatury, przyrody i lata. „Motyle były wielkie jak talerze...” i latały w tej książce od pierwszego zdania. Niestety, u nas nawet latem było zimno i lało. Kiedy jednak nagle w drugiej połowie sierpnia lato niespodziewanie wybuchło od razu przypomniałam sobie jej książkę i fakt, że jej jeszcze nie zrecenzowałam.

Książki Beaty Pawlikowskiej coraz częściej stają się do mnie możliwością szybkiego wypadu w miejsca, do których pewnie nigdy nie uda mi się zajrzeć, co nie znaczy, że bym nie chciała. Tym razem zabrała mnie do Puszczy Amazońskiej.

Czytaj więcej na moim blogu»

czwartek, 25 sierpnia 2011

Obwód głowy - Włodzimierz Nowak

Sięgnąłem po lekturę zachęcony pomysłem na nowy klub dyskusyjny (zaczyna się jutro) i muszę przyznać, że wybór interesujący. Kluczem do do tego zbioru opowiadań są relacje polsko-niemieckie i historia obu narodów, wciąż przecinajace się losy pojedyńczych osób. Pogranicze, jego mieszkańcy, ich nadzieje, lęki, wzajemne stosunki. 12 opowiadań - część historycznych, część bliższych naszym czasom (choć to lata 90-te). I to co ciekawe Włodzimierz Nowak (kolejny dziennikarz GW - normalnie kuźnia reportażu) opowiada najczęściej o losach pojedyńczych osób, dociera do świadków i wysłuchuje uważnie ich wspomnień lub zwierzeń.
Jak dla mnie najlepsze opowiadania to te dotyczące historii - cholernie mocne, w dość zaskakującym ujęciu bo ich bohaterami często są ludzie, którzy dziś mieszkają w Niemczech (choć nie zawsze Niemcami sie czują, wypędzenie ze swoich domów). Masowe samobójstwa przed nadejściem Rosjan, poszukiwanie prawdziwej matki po latach, odbieranie dzieci wyglądających na "aryjskie" po to żeby wychowywały je rodziny niemieckie, Belg, który został siłą wcielony do Wermahtu relacjonuje udział w likwidowaniu Powstania Warszawskiego (wstrząsające), a inny Niemiec opowiada dość ciekawą historię o ucieczce z wojska do polskiej partyzantki (akurat zachwyty nad tą postacią wiecznego pacyfisty dla mnie trochę przesadzone)... No czyż nie są to dość zaskakujące i interesujące historie?    
Kto czytał zapraszamy do dyskusji :)

Geografia ludobójstwa - "Nagość życia. Opowieści z bagien Rwandy" - Jean Hatzfeld

   Rwanda ma w sobie pewien fenomen. Fenomen każący przeżywać wielokrotnie wydarzenia z 1994 roku. Po co? By zrozumieć, uwierzyć, doznać katharsis? A może by nie zapomnieć, by przestrzec, by wyjawić światu prawdę? Może zależy to do przeżywającego? Bo inaczej odnajduje się w tych wspomnieniach ocalały, inaczej zabójca. Czym innym są dla relacjonujących je reporterów, a jeszcze inne wartości niosą dla niezaangażowanych w nie biernych obserwatorów z białego świata. Mnie Rwanda wprawia w osłupienie, przeraża, staje się symbolem apogeum ludzkich instynktów i przerażającym świadectwem, iż człowiek to istota niezgłębiona, zdolna do największych okrucieństw. 
Na całość tekstu zapraszam serdecznie do mnie: Kartek szelest.