piątek, 2 listopada 2012

Osobiste spojrzenie na Indie

O Indiach powiedziano i napisano już wiele. Kraj skrajności – nędzy i wielkiego bogactwa. Inspiruje i przyciąga wiele osób. Część wraca rozczarowana biedą i poziomem życia, inni oczarowani chcą wracać tam wiele razy. Do tych ostatnich należy Jarosław Kret, nasz znany pogodynek. Jego Indie to mieszanka największych zabytków, z codziennością hindusów, krótkim rysem pokazującym wybrane części historii i filozofii. Wszystkie fragmenty jego układanki składają się na wizerunek – i to definiowany niemal książkowo – Indii, jako państwa niezwykle skomplikowanego, ale przez to bogatego, i nie chodzi mi o bogactwo materialne, ale kulturę, społeczność, religię i psychologię. Wszystko tu jest, i w tym pozytywnym i tym negatywnym sensie. A między tymi elementami jest Jarosław Kret i snuje swoją opowieść. 
 
Po pełniejszy opis zapraszam na mój blog.

środa, 17 października 2012

Gottland - Mariusz Szczygieł

Pamiętam, jak Szczygieł mignął mi w Teleexpressie. Kamera prześlizgnęła się po pokoju pełnym książek, a autor rozpływał się w uwielbieniu dla naszych południowych sąsiadów. No więc w książce nie widzę tej miłości, nie czuję żadnego uwielbienia. Zbiór reportaży pokazuje Czechy komunistyczne, szare, straszne. To - mam wrażenie - ten sam kraj, który został zobrazowany w Życiu na podsłuchu (tylko język inny). Jeżeli myśmy byli najweselszym barakiem w komunie, to Czesi byli jak ten szezlong (w kącie stoi i się boi). W reportażach widać jak wielka różnica jest między nami - niby Słowianie, a jacyś inni... Fakt, książka jest napisana dobrze, nawet bardzo dobrze, chociaż na początku nie mogłam się przestawić na zdania jak z telegramu. No bo właściwie, co ja wiem o Czechach? Że Milos Forman, że Szwejk, Jablonex i oczywiście Karel Gott. I wszystko? Gottland może nie jest szczególnie wyczerpującą monografią kraju, ale Szczygieł stara się nas zaskoczyć, podrzuca takie nieoczywiste smaczki, jak historia Pochodni numer jeden i Pochodni numer dwa, albo świetnie napisaną opowieść o pomniku Stalina. Myślę, że nie zapomnę o tej książce, tak jak pamiętam wspomnienia Camusa z wycieczki (wycieczki?) do Pragi (kminek do wszystkiego). No i chyba tylko ja nie spacerowałam po Pradze śladami Franza Kafki, ale wszystko przede mną... Więcej na stronie: http://sprawydomowe.blogspot.com/

środa, 10 października 2012

"Wyspa klucz" Małgorzata Szejnert




Położona na rzece Hudson, w pobliżu Statuy Wolności, niepozorna wyspa odegrała ogromną rolę w historii amerykańskiej emigracji. To tutaj przypływały statki z Europy wypełnione po brzegi emigrantami, którzy niepewnym krokiem schodzili na ląd i poddawali się długiej procedurze oględzin i badań, by wreszcie usłyszeć słowa decydujące o ich dalszym życiu.
Sięgając po książkę Szejnert spodziewałam się opowieści o losach przybyszów, a wystarczyło uwierzyć tytułowi, bo głównym bohaterem jest właśnie Ellis Island.

Ciąg dalszy na moim blogu.

czwartek, 4 października 2012

Lidia Ostałowska "Bolało jeszcze bardziej"

Bolało jeszcze bardziej" to dwanaście tekstów publikowanych przez Ostałowską w  „Gazecie Wyborczej".  Autorka ukazuje w nich polską rzeczywistość w okresie przejściowym- tuż po przełomie, ale przed wejściem do Unii Europejskiej.
Najstarszy reportaż - „Dzieci we mgle" pochodzi z 1992 roku i opowiada o akcji zorganizowanej przez „Solidarność", by zaprosić dzieci z terenów Czarnobyla do Polski na święta Bożego Narodzenia. Cel akcji w swej istocie szczytny, ale okazuje się, że Polacy, którzy przygarnęli dzieci nie potrafią się z nimi rozstać. Ostałowska oddaje głos swoim bohaterom i w ten sposób odsłania polską zaściankową mentalność. Konflikt między rodzicami, a opiekunami zaczyna przybierać charakter polityczny i duchowy. Ostałowska wytyka palcem naszą hipokryzję, żerowanie na wartościach chrześcijańskich, przedmiotowe traktowanie Innego. 
 
Do przeczytania całego tekstu zapraszam do swojego Kącika

"Kalahari" Wojciech Albiński


Wydawnictwo: W. A. B. 
wydanie: 07/2012
seria: Archipelagi
oprawa: twarda
format: 12,3 x 19,5 cm
liczba stron: 368




Za barwy panafrykańskie uznawane są często dwa różne zestawy barw, każdy zawierający po trzy barwy. Pierwszy z nich obejmuje kolory: zielony, żółty (złoty) i czerwony. Drugi zestaw zawiera barwy: czerwoną, czarną i zieloną. Kolor czerwony oznacza tu szlachetną krew, która jednoczy wszystkich ludzi pochodzenia afrykańskiego, czarny - kolor ludzi czarnych, a zielony – obfite bogactwa przyrody ich ojczyzny – Afryki. Kolory te, uznano za oficjalne barwy „rasy afrykańskiej". Patrząc na okładkę i czytając wznowione opowiadania Wojciecha Albińskiego można wymienić by jeszcze inne kolory.

Przede wszystkim kolor pomarańczowy, który można przypisać ziemi pomieszanej z gliną, która zostawia ślady na ubraniach i butach. Piaskowy - to kolor  fantastycznych form pustynnych, złotawe są wysokie trawy na sawannie, ciemnogranatowe lub ciemnografitowe bywa niebo podczas zbliżania się burzy, błękit - to kolor okalający wybrzeża Oceanu Indyjskiego i Atlantyckiego. Mówiąc inaczej Afryka to kraina jaskrawa z żywymi, ostrymi kolorami i soczystą zielenią. Ale to nie tylko kontynent z bogactwem pięknych kolorów. To kontynent sprzeczności, gdzie na tych soczystych, jaskrawych barwach pojawiają się ciemne, a czasem krwawe smugi.

Trudno się dziwić, żeby tak ogromy i różnorodny obszar nie trawiły żadne konflikty, choroby czy kataklizmy. Reportaże Albińskiego zmuszają Czytelnika do weryfikacji naszych wyobrażeń, aby spojrzeć na Czarny Ląd obiektywnym okiem, pozbawionym złudzeń i fałszywej mitologii.

Całość u M N I E. Zapraszam.

poniedziałek, 17 września 2012

"Kambodża" Martyna Wojciechowska


Ta książka była całkiem przypadkowym zakupem. Skusiła mnie tylko i wyłącznie Kambodża. O Martynie Wojciechowskiej niewiele wiem, nie pałam do niej szczególną sympatią, ale jeśli odwiedziła Kambodżę, chętnie o jej wrażeniach poczytam.

Na początku książki zamieściła wiele praktycznych informacji na temat kraju, takich jak zarys historyczny, wielkość, klimat. Wojciechowska wskazuje także, kiedy najlepiej odwiedzić Kambodżę, jakie miejsca warto odwiedzić, podaje przydatne adresy czyli robi wszystko, by czytelnik odniósł wrażenie, że do rąk wziął (mini-)przewodnik. Nic bardziej mylnego!

Ci ąg dalszy na moim blogu.

niedziela, 9 września 2012

"Bambus läßt sich nicht brechen" Rüdiger Siebert



Zbiór Sieberta zawiera jakiego reportaże publikowane już wcześniej w niemieckiej prasie. Pisane w latach osiemdziesiątych teksty zostały na cele tego zbioru ponownie opracowane. Autor kładzie szczególny nacisk na zmiany społeczno-gospodarcze oraz warunki życia najbiedniejszych obywateli na Filipinach, w Indonezji, Malezji i Tajlandii. Dodać należy, że książka powstała we współpracy z organizacją terre des hommes, która wspiera dzieci żyjące w ciężkich warunkach.

Cała recenzja na moim blogu.

"Láska nebeská" Mariusz Szczygieł



Uwielbiam reportaże Szczygła, a jeszcze bardziej szanuję go za miłość do Czech. Przepadam za naszymi południowymi sąsiadami i za ich językami, dlatego z ogromną przyjemnością siegam po książki o ich kulturze, języku, społeczności, historii... 

Szczygieł swoje rozważania o Czechach łączy z literaturą - to dodatkowy smaczek tego zbioru. Moja lista tytułów do przeczytania znacznie się powiększyła, zwłaszcza że, wstyd przyznać, nie znam jeszcze literatury słowackiej.

Recenzja u mnie.

"The Girl in the Picture" Denise Chong



Implusem do napisania tej książki było słynne zdjęcie, ukazujące grupę dzieci, która ucieka po wybuchu bomby napalmowej. W środku zdjęcia widać nagą, dziewięcioletnią dziewczynkę, która rozpostarła poparzone ręce, a jej usta skrzywione są w bolesnym okrzyku. Ta dziewczynka to Kim Phuc. 
Recenzja u mnie.

czwartek, 6 września 2012

Colin Thubron, Utracone serce Azji

Colin Thubron (ur. 1939) jest jednym z najbardziej znanych i cenionych brytyjskich pisarzy podróżników, a także przewodniczącym Królewskiego Towarzystwa Literackiego. Na podstawie swoich wypraw na Bliski Wschód, do Azji Środkowej i Wschodniej oraz do Rosji napisał kilkanaście książek – można więc z powodzeniem założyć, że jest ekspertem w tych tematach.Wydał także kilka powieści. W 2008 roku zajął 45. miejsce na liście pięćdziesięciu największych powojennych pisarzy brytyjskich (lista została stworzona przez "The Times").

Bliski Wschód przez całe wieki fascynował, przyciągał, inspirował Europejczyków. Utracone serce Azji to zapis z podróży do Azji środkowej tuż po rozpadzie ZSRR. Autor przemierza stepy i pustynie, Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan, Turkmenistan i Uzbekistan: czasem porusza się samolotem, czasem samochodem, czasem rozklekotanym autobusem. Dociera do najważniejszych zabytków, zwiedza wielkie miasta i maleńkie wioski gdzieś na końcu świata. Rozmawia z ludźmi, przygląda się, bawi, słucha. Chce się dowiedzieć, jak czują się Kazachowie, Turkmeni, Uzbecy po odzyskaniu niepodległości: jak żyją, jak zmienił się ich świat? Stara się dotrzeć do głębi i odnaleźć tytułowe serce Azji: nie tylko w kontekście położenia na mapie, ale przede wszystkim jej kulturowego dziedzictwa, tego, co od zawsze budowało świadomość jej mieszkańców.

Dalej.